Kamienne Anioły






Nie mogłam doczekać się trzeciej części serii, tak bardzo polubiłam klimat oraz przygody z jakimi spotykają się dzieci. Wszystko ma otoczkę owianą strachem zdarzeń trudnych do wytłumaczenia. I chociaż książki kierowane są dla młodszych czytelników, to ci nieco starsi również nie będą rozczarowani. No w każdym razie, ja za każdym razem odczuwałam niepokój podczas czytania, jak też było w przypadku Kamiennych Aniołów?


Trzeci tom cyklu "szklane dzieci" - ta część opowiada  o Simonie, koleżance Billie z miasta, gdzie kiedyś mieszkały niedaleko siebie, a odkąd dziewczynka przeprowadziła się do Åhus widują się tylko w szkole, no i podczas dni wolnych od zajęć, ale niestety nie tak często jak obie by tego chciały. Dlatego Simona z ogromną chęcią spędza wolny czas u babci w miasteczku w którym mieszka również jej przyjaciółka i nowy kolega. Wspólnie tworzą zgrane trio, rozwiązują przeróżne zagadki, jak na przykład sprawa z duchami w domu Billie oraz tajemniczym chłopcem zakradającym się do restauracji rodziców Aladdina.

Zbliżają się święta wielkanocne dlatego Simona przyjeżdża do Åhus, pomaga babci w sprzątaniu, bawi się i rozprawia na tematy spraw, które jeszcze trzeba załatwić. Dziewczynkę bardzo interesują kamienne posągi stojące przed domem, są wielkie i masywne. Nikt nie wie kiedy powstały i kto zdecydował o ich umieszczeniu ta terenie posesji. Oczywiście niewiadome jest również kogo przedstawiają. Wyglądają jak rodzina, ale dorosła kobieta ma w sobie coś dziwnego. Babcia nie udziela żadnych informacji, przyjęła fakt ich obecności i nie zwracała sobie głowy przeszłością pochodzenia.  I pewnie Simona również dałaby sobie spokój z odkryciem kawałka historii, ale nagle zaczynają dziać dziwne rzeczy. Posągi się przesuwają, albo ktoś zmienia ich położenie, ale kiedy i dlaczego? W dodatku w jednym z pokoi - dom niegdyś był pensjonatem. Słychać westchnienia i skrzypienie podłogi. Tylko, że w pomieszczeniu nikogo nie ma. Jaką tajemnicę skrywa stary budynek? Na domiar złego starsza pani ulega wypadkowi, jak się okazuje chwilowe zasłabnięcie i zmęczenie babci będzie miało inne podłoże. 

 Kolejne zagadki do rozwikłania, zjawiska które trudno wyjaśnić. Przed dziećmi trudne zadanie, bo w końcu jak złapać kogoś kto przesuwa kamienne posągi, gdzie szukać informacji na temat ich pochodzenia, dlaczego stoją właśnie w tym miejscu? I przede wszystkim. Co z babcią Simony? 


Z ogromną radością zasiadłam do czytania Kamiennych Aniołów, odliczałam dni do premiery, aż w końcu trafiły w moje ręce. Dwie poprzednie miały świetnie skonstruowaną fabułę oraz ten niepowtarzalny klimat. Byłam przekonana, że i tutaj tak będzie. Kristina Ohlsson potrafi budować napięcie. Do tego stopnia, ze nawet niewinne figury wydają się być wcieleniem zła.  I chociaż książka opisuje przygody dzieci, to ponownie muszę się przyznać, że czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Tajemnica domu oraz posągów intryguje z każdą stroną coraz bardziej. I tak na dobrą sprawę chyba czułabym się przerażona gdybym miała podobne ozdoby przed oknami własnego domu. Osobiście nie jestem fanką kamiennych rzeźb,  nie specjalnie się nimi zachwycam. Widać moja wrażliwość na sztukę mocno kuleje. Cóż poradzić. 

Wracając do książki, wraz z Siomoną jesteśmy świadkami przedziwnych zjawisk, które rozgrywają się w jak dotąd spokojnym domu. Co gorsza nikt nie zauważa niczego dziwnego poza dziewczynką. Bo posągi ewidentnie przesuwają się z czyjąś pomocą - tak twierdzą dorośli. Ale jaka jest prawdziwa przyczyna? I o co chodzi w całym zamieszaniu? Jaką informację chce przekazać nieznany nadawca? Dziewczynka czuje ogromny lęk - ja czułam razem z nią. Boże, ależ ze mnie odważny dorosły..., ale ciekawość jest silniejsza. Dlatego mimo mojego własnego przerażenia, podążamy dalej, a jakie jest rozwiązanie? Tego już nie zdradzę, należy samemu znaleźć w książce...

Znowu autorce udało się wciągnąć mnie w opisaną historię do tego stopnia, że czułam strach i zwątpienie. Mój zdrowy rozsądek w chwili stresu po prostu się wyłącza. Chyba jest to jeden z największych plusów dla Ohlsson. Ponieważ napisać książkę dla dzieci w taki sposób by dorosły czytelnik odczuł niepewność wymaga ogromnego talentu. Być może jestem strachliwa, ale w końcu to "tylko" książka, a jednak. Grała na emocjach w genialny sposób. Jest mi przykro, że to już koniec. Bardzo bym chciała jeszcze raz powrócić do  Åhus, tajemniczych zagród, w których niemalże każda kryje swoją mroczną historię... 



Za możliwość przeczytania książki chciałam podziękować wydawnictwu Media Rodzina.

8 komentarzy :

  1. Oj nie znam wcześniejszych części...ale bardzo kusząco się prezentuje powyższa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że mnie już samo to zdjęcie przeraża... Niezłe...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale zdjęcie to pacnęłaś mocne :) aż się boję tych aniołów <3

    OdpowiedzUsuń
  4. A to ja muszę nadrobić, żeby móc podzielać Twoje podniecenie czytelnicze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej serii, ale jak na razie nie jestem nią zainteresowana. Niemniej cieszę się, że Tobie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze, to nawet ciekawie brzmi! Zapamiętam ją sobie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka