Swiatło w Cichą Noc

źródło


Moje opóźnienie świątecznymi tytułami zaczyna już mnie samą, doprowadzać do rozbawienia. Co jednak poradzę, że zawsze muszę wszystko robić na odwyrtkę. Będę szczera, w czasie świąt nie mam kiedy czytać, a jeśli już znajdzie się wolna chwila, to albo po prostu odpoczywam, albo spędzam  w czyimś towarzystwie. No i takie właśnie książki, mogę czytać po tym całym szaleństwie. Ważne, że pora roku się zgadza.

Dzisiaj przychodzę z książką, która ma chyba najbardziej klimatyczną okładkę, taką pod wpływem, której ma się wrażenie, że ten magiczny czas już jest. Teraz pytanie, czy i wnętrze kryje podobne uczucia?

 
 
Jest grudzień, co za tym idzie, niemalże każdy wpada w ten typowy, dla miesiąca świątecznego nastrój. I nieważne czy jest śnieg, czy może chlapa. Coś zaczyna się dziać i po prostu siłą rzeczy się temu poddajemy. Chociaż nie każdy, wiadomo, bywają wyjątki.

Takim wyjątkiem jest pewne rodzeństwo. Dawniej lubili święta, cały ten zgiełk związany z przygotowaniami. I z pewnością cieszyło ich to całe zamieszanie. To jednak odległa przeszłość. Niegdyś wspaniały wieczór, zamienił się w najgorszy w ich życiu. I od feralnego zdarzenia, kojarzyło z utratą rodziców, smutkiem i świadomością, że już nigdy nie poczują tego, co było przedtem.

I gdy dla innych, tradycją jest przygotowywanie barszczu, uszek, czyli całego wigilijnego menu, Oni szykują się do wyjazdu na wakacje. By nie być i nie widzieć. Uciec od czegoś, co nie kojarzy się z ciepłem w grudniową i mroźną noc.

Magda, po latach omijania świąt, postanawia odczarować ten czas. Nie dlatego, że nagle coś w niej pękło, a po prostu chce zaimponować ukochanemu. Jego rodzina jest tradycjonalna. Mama opiekunka domowego ogniska, ojciec trzymający wszystko surową i stanowczą ręką. Zapewnia byt i dobry status domownikom. I właśnie dzięki temu szablonowi, przez lata oglądanymi, kieruje się mężczyzna, gdy postanawia związać się z Magdą.

Antkowi życie legło w gruzach, pełen goryczy i jeszcze niedowierzania, zmierza w stronę domu, który od dawna kojarzy się z bólem. I mimo upływu lat, niechęć jest dalej odczuwalna. Niestety teraz, znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Bez przekonania staje u progu przeszłości, w którym została babcia. Kiedyś cudowna i kochająca, a jak jest teraz? Czy sprawy, które zaważyły na losach całej rodziny, zmieniły również i babcię Kalinę?

A babcia Kalina czekała, przez cały czas, wypełniając swoje tęsknoty troską o dzieci, które zostały bez rodziców. I nawet, teraz gdy dorosły, nie potrafiła odmówić sobie i im, zainteresowania. W końcu byli jej bardzo bliscy. To też, gdy nagle Madzia, wyjawiła, że chce zorganizować wigilię dla przyszłego męża i jego rodziców, poczuła się zmartwiona.

 
 
 
Dosyć późno sięgnęłam po Światło w Cichą Noc, a jednak miałam wrażenie, że brak choinki i tej całej świątecznej otoczki, nie będzie mi przeszkadzał. I w sumie nie wiem, co się stało. No ale nie za bardzo poczułam właśnie tę historię. No ale od początku.

Przede wszystkim postać Magdy, bardzo, ale to bardzo nie polubiłam tej dziewczyny. Po prostu nie lubię podobnych postaci, zbyt naiwnych, zbyt ślepych. No rozumiem zakochanie się, tyle tylko, że jej związek z ukochanym był dosyć dziwny. Tych spotkań było niewiele, raczej przypadkowe. Bardziej przypominało to wszystko czasy, gdy wybrankowie widywali się na ustawionych schadzkach, w towarzystwie przyzwoitki, w ściśle określonym czasie. Bo zachowanie tych młodych było sztuczne, takie jakieś, bezbarwne.

Nie umiałam poczuć nastroju, nie umiałam wgryźć się w tych bohaterów. Jedyną postacią, która mnie podbiła, to był Antek. Taki konkretny, miał swoje przeżycia, jakoś najbardziej patrzył się trzeźwo na wiele spraw.

I w sumie, gdy już myślałam, że książka całkowicie mi nie podpasuje, wydarzenia jakby zmienił bieg, który miałam wrażenie, będzie przewidywalny do samego końca. Coś się pokomplikowało, coś namieszało. I nic, co wydawało się jasne, nie zostało takie samo na końcu. Dlatego, no muszę być szczera, zaciekawiłam się, jak dalej potoczą losy bohaterów. Nie wiem, co myśleć o niektórych. Wprawdzie moim faworytem cały czas jest Antek, no ale. Przewrotność losu bywa nieoczekiwana.

Może nie poczułam się w nastroju iście Bożonarodzeniowym, ale w ogólnym rozrachunku, książka wypada dobrze. Nie mogę powiedzieć, że jest to najlepsza powieść autorki. Nie, bo wiem, jak Pani Mirek, potrafi cudownie pisać, i teraz nie było źle, ale to nie to, za co pokochałam autorkę. Dlatego oczekuje kolejnej, nie boję się rozczarowania, to raczej nie nastąpi. Mam nadzieje jednak, że będę zaskoczona tym, co zastanę po powrocie do bohaterów.
 
 
 

6 komentarzy :

  1. Faktycznie nie jest to zaskakująca historia, a raczej schematyczna, niekiedy aż za bardzo, ale jednak miło mi się ją czytało. Ja również niecierpliwie czekam na kontynuację. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki pani Krystyny Mirek. Na każdą czekam z niecierpliwością, ta również już za mną. Bardzo mi się podobała, przyjemnie się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię twórczość Krystyny Mirek, dlatego z przyjemnością zapoznam się z powyższym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś chciałabym zapoznać się z treścią tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może po prostu takie książki trzeba czytać w grudniu, wtedy mają większą moc :)
    Jeżeli po nią sięgnę, to dopiero za 10 miesięcy, nie wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już zamówiona w bibliotece!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka