marca 28, 2022

marca 28, 2022

Oświadczyny - Bridgertonowie

 


Z serią Julii Quinn, zapoznałam się już jakiś czas temu, a wszystko za sprawą serialu na Netflix. Tak, najpierw zobaczyłam serial, a później, dowiedziałam się o książkach. I w ten sposób rozpoczęłam przygodę z Bridgertonami. Bo po pierwszym sezonie zrobiło się naprawdę głośno na temat serii, która ma już swoje lata, ale jakoś do tej pory, nie odbiła się aż takim rozgłosem na rynku czytelniczym. 

Cóż, już kiedyś pisałam, że romanse kostiumowe to moja słabość, nie będę ukrywała, że w takim wydaniu, mogę czytać o przewidywalnych zakończeniach i całej otoczce miłości. Tutaj, akurat mimo całej zabawy w konwenanse, nie brakuje śmiałych scen erotycznych - chociaż w pierwszym sezonie jak i części książki, było według mnie, naprawdę gorąco. I chociaż nie za bardzo lubię zbyt dokładnych opisów seksu, tak w tym przypadku, nie przeszkadzały, może dlatego, że mimo wszystko, obyło się od dosadnych określeń, których nie brakuje we współczesnej literaturze tak zwanej - erotyki.  Nie oceniam, jeśli ktoś lubi, to czyta.

Wracając do Bridgertonów, Oświadczyny były już piątą częścią, ta opisywała losy Eloise. Można powiedzieć, że właśnie ta siostra, oznaczała się jak na tamte czasy, ogromną charyzmą i buntem, dla losu kobiet. Wiedziała jak wygląda jej przyszłość, ale mimo to, próbowała walczyć o swoją pozycję wśród dominatu mężczyzn. Miała też ku temu możliwość, ponieważ rodzina, pozwalała na odrzucanie propozycji małżeństwa - nie każda panna, mogła pozwolić sobie na ten komfort, jednak ona, miała stabilną pozycję społeczną i wspierającą rodzinę. 

Co nie oznacza, że Eloise, nie chciała się zakochać, oczywiście, jak każda kobieta, miała w głowie obraz swoje przyszłego męża. Tylko kiedy mijały kolejne sezony, a kandydaci okazywali się nudni, traciła nadzieję na miłość, która spadnie jak grom z jasnego nieba. To też, zaplanowała sobie przyszłość starej panny z przyjaciółką u boku. I wszystko było piękne, do chwili, gdy owa przyjaciółka - wyszła za mąż, a ona, została sama. Wtedy, coś pękło w upartej Eloise, postanowiła zdecydować o swojej przyszłości w sposób, który mógł tylko jej jednej przyjść do głowy. 

Uciekła z domu, do mężczyzny, którego poznała z listów. Decyzja może wydawała się szalona i niebezpieczna, jednak ryzyko było niczym, w porównaniu z chęcią odmiany monotonnego życia. Wyjechała w trakcie wydawanej uroczystości, mając świadomość, że przez kilka godzin nikt nie zauważy jej nieobecności. Udała się do posiadłości Philippa Carne - któremu zresztą nie zdążyła wysłać powiadomienia o swoim przyjeździe...

Samotna dama podróżująca bez przyzwoitki, nic nie wiedząca rodzina. Równie nieświadomy planów potencjalnej narzeczonej Philipp i do tego, dwójka bliźniąt, siejąca postrach w całej posiadłości.  


Było to moje jak nie trudno się domyślić, piąte spotkanie z serią. Byłam ciekawa, czy autorka będzie umiała interesująco ukazać losy, drugiej siostry, która za każdym razem, była ukazywana jako buntownicza, hałaśliwa, wszystko wiedząca i widząca. Co nie znaczy, że Eloise, nie dało się polubić. Według mnie, w czasach gdy od kobiet wymagano subtelnych uśmiechów, nieśmiałych spojrzeń i mówienia tyle co nic, dodawała energii i nadziei, że nie każda dziewczynka, musiała zostać bierna i posłuszna narzucanym normom. I chociaż książka, jest typową fikcją, mnie ucieszyło, że pojawiła się właśnie taka postać. 

W tej części, Eloise jest już dwudziestoośmioletnią kobietą - uznawaną jako starą panną bez szans na znalezienie dobrej partii, z czego oczywiście główna zainteresowana nie wiele robiła. Jednak strata poczucia oparcia w jedynej przyjaciółce, popycha do decyzji, która wydaje się według niej najwłaściwsza. Co mnie wprawiło w radość, że właśnie w taki sposób, autorka ukazała wątek szukania miłości, a może i samej siebie, tej bohaterki. Dzięki temu zabiegowi, w książce nie brakowało ciekawych i często zabawnych wydarzeń. W dodatku w pewnym momencie, pojawiają się słynni bracia - a kto przeczytał choćby jedną z poprzednich części, ten wie, jak wszyscy razem świetnie się ze sobą porozumiewają. Każdy z Bridgertonów jest inny, ale wszyscy razem, wspaniale uzupełniają. 

Moim ulubieńcem, cały czas i niezmiennie jest oczywiście Benedict i to właśnie, część dotycząca jego postaci, jest moją ulubioną. Na szczęście, nie zabrakło go i tutaj, można powiedzieć, bracia dopełnili całości. Wiadomo, pierwsze skrzypce gra Eloise i jej potencjalny wybranek. Należy jeszcze wspomnieć o matce - Violett, która jest przykładem matki, powierniczki i przede wszystkim wsparcia dla swoich dzieci. Bardzo pięknie autorka ukazuje miłość i więź z dziećmi. 

Myślę, że jeśli ktoś już rozpoczął cykl Bridgertonów, to po prostu powinien przeczytać i tę część, ponieważ poziom jest utrzymany. Jesteśmy świadkami poznawania kolejnej drugiej połówki. Oczywiście należy pamiętać, że to książka lekka, taka w sam raz na spędzenie miłego popołudnia w ramach odprężenia. Ja bardzo lubię klimat jaki tworzy autorka i w tym jednym przypadku, nawet nie razi mnie przewidywalność fabuły. Jest napisana tak lekko i przyjemnie, że chce się po prostu czytać. 


12 komentarzy:

  1. Romanse historyczne czytam od dzieciaka. Mnóstwo ich było. Możliwe że gdzieś tam mignęli mi Brigertonowie, ale nie pamiętam. Czekam aż minie trochę szał i kupię książki. Ale jeszcze nie teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co, mam trzy pierwsze części bo czwartą i piątą czytałam e-booki;)

      Usuń
  2. Za romansami nie przepadam, ale tym z historycznym tlem zawsze daję szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W podobny sposób, zaczynałam swoją przygodę z Chyłką- najpierw serial, potem książka ;)
    Niestety, nie przepadam za romansami, tak więc Bridgertonowie, to raczej nie jest propozycja dla mnie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Serialu nie oglądałem Agnieszko, ale sporo dobrego o książce słyszałem i czytałem. Pozdrawiam serdecznie. Co do czytnika - Kiano Booky One bez podświetlanego ekranu i wi - fi lepiej się sprawuje niż Kindle 3 z podświetlanym czytnikiem i wi fi ;-) .

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam 2 pierwsze książki, obejrzałam też 2 sezony serialu. Może sięgnę po kolejne powieści, jak będę szukała lekkiej, niewymagającej lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki romans to na letni, leniwy wieczór....

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię tego rodzaju historie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam książki ani filmu, ale koleżanka polecała serial:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam wszystkie części w wakacje, taka miła, lekka lektura na słoneczny dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, pierwszy tom bardzo mi się podobał, czasem lubię poczytać historie w tym klimacie. Muszę naprawdę w końcu sięgnąć po kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger