Royal. Kraina z jedwabiu



Wyczekiwałam kontynuacji tej serii, wręcz odliczałam dni do premiery i tego, kiedy w końcu będę mogła usiąść i poczytać. Bo kto zapoznał się z moją poprzednią opinią, ten wie, jak bardzo przypadła mi do gustu pierwsza część. Tego samego oczekiwałam od drugiej. Czy tak było? I świat wykreowany przez Valentine Fast, uwiódł mnie ponownie? O tym już za moment.


 
Dziewczęta obstawiają, kto jest księciem — nie tylko one, bo ja również. Atmosfera panuje dosyć napięta, bo każda chce zwrócić na siebie uwagę młodzieńców, zwłaszcza że jest ich tylko czterech, a ten najważniejszy, tylko jeden. Konkurencja więc jest spora.

Tania oczekuje chwili, gdy będzie mogła ze spokojnym sumieniem opuścić to miejsce. I chociaż plan nieco się skomplikował, bo jeden z młodzieńców, zawrócił w jej głowie, a ona, jako panna niemająca żadnego doświadczenia z chłopcami, ma problem z własnymi emocjami. W dodatku wszystko się dzieje się w koło jest grą, na której końcu, pozostanie tylko jedna zwycięska para.

Dziewczyna jak powtarzała na początku, tak i teraz utrzymuje, że na finale jej nie zależy, poza tym, zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnych szans, oczywiście tylko ona tak myśli. Reszta konkurentek ma zupełnie inne zdanie, niektóre nawet próbują zepsuć groźnej rywalce opinię, ale i nie tylko. Na co nasza główna zainteresowana, zareaguje dosyć osobliwie.

W końcu dziewczęta otrzymują zadanie, nie jest ono łatwe, ale Tania ma pomysł i wie jak wykonać, by wraz ze swoją współlokatorką, mieć szansę w jego wykonaniu.

Na sam koniec, okażę się, kto szczęśliwie przejdzie do następnego etapu, i te, które będą musiały się pożegnać i pożegnać z szansą, niewygraną swojego życia.

Pozostaje najważniejsze, czy Tania, która bardzo chciała opuścić to miejsce, będzie miała szansę, i jak będzie wyglądała sprawa pierwszego zakochania się?
 
 


Och, och, jakże mam mieszane uczucia, po zakończonej lekturze. Przede wszystkim, zacznę od tego.
 
Droga autorko, nieładnie, tak pogrywać z czytelnikami. Ja wiem, poziom historii jest niski, grupa docelowa odbiorców to nastolatkowie, ale naprawdę? Trzeba było tego taniego chwytu, zresztą dawno temu wyświechtanego. No przecież do połowy, nic, ale to kompletnie nic się nie dzieje. Zastanawiałam się, po co i na co, zostało upchnięte te mdłe i niczego niewnoszące dialogi.

Tania ciągle płacze albo się denerwuje, albo sama nie wie, czego chce. I ok, ma prawo, tylko do jasnej ciasnej, NIE POŁOWA KSIĄŻKI. To naprawdę nie było fajne, czytać i zastanawiać się, czy czasem nie lepiej odłożyć i po prostu sobie odpuścić. Bo ja, naprawdę czekałam, i nie, nie oczekiwałam szaleństwa, ale jakiegoś poziomu.

Później, odniosłam wrażenie, że autorka nagle się przebudziła. Doszła do wniosku, że jednak trzeba coś zrobić, by czytelnicy sięgnęli po następną część, i wolno, bo wolno i w ślimaczym tempie, zaczęło się dziać. I znowu was rozczaruje, nie było niesamowitego zwrotu akcji, nie zostałam wciśnięta w fotel. Szczerze mówiąc, właśnie tego się spodziewałam. No i zakończenie, oczywiście skonstruowane tak, by chcąc nie chcąc, zapoznać się z trzecim tomem, a raczej tomikiem.

Bo nie oszukujmy się, kto ma książki, ten wie, że są one anemiczne. I śmiało, można było zmieścić się w dwóch osobnych tomach.

Jest mi przykro, ponieważ byłam nastawiona, na naprawdę kolejną dawkę, fajnej zabawy, a tak naprawdę, wynudziłam się, by później, poczuć po prostu niesmak. Bo wielu autorów, bawiło się właśnie tym sposobem, połowa fabuła flaki z olejem, a później, nagłe ratowanie, by publika przyszła po kolejne. Nieładnie. Wystarczyło napisać mniej, a porządniej.

Sama ciekawość, kto jest księciem, jaki historia będzie miała finał, jest niewystarczająca. Owszem, nie oczekiwałam lektury wysokich lotów, niestety, nie nastawiłam się na nudę. Nie chcę się całkowicie zniechęcać, ponieważ, może tutaj coś poszło nie tak. Jednak kłamać i wmawiać, że znowu jestem zachwycona — nie umiem. Mam nadzieje, że trzecia część, mnie nie rozczaruje.

Cóż mogę więcej napisać, myślę, że wszystko zostało powiedziane. Decyzje o przeczytaniu, pozostawiam Wam.




Za możliwość przeczytania książki, dziękuje wydawnictwu Media Rodzina.


3 komentarze :

  1. Chyba jestem za stara na takie historie :/

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi pierwszy tom nie spodobał się tak bardzo, ale zakończenie było takie, że z ciekawości bym sięgnęła po kolejny tom. Taki też mam zamiar, a co z tego wyniknie, to się okaże :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie od 1 tomu odstraszyło wiele negatywnych opinii. Ta seria zawsze kojarzyła mi się z "Rywalkamk"i też widziałam sporo zarzutów, że jest ona ich marną podróbką. No i okładka też jakoś mnie przekonała, że to kicz. Ale jestem skłonna zaryzykować :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka