Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Royal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Royal. Pokaż wszystkie posty

grudnia 13, 2019

grudnia 13, 2019

Royal. Miłość z aksamitu

Royal. Miłość z aksamitu


W końcu nadeszła pora, by opisać ostatni tom serii Royal oraz podsumować całą historię. Jeśli ktoś śledzi moje opinie od początku, wie jak zmienne bywało moje zdanie na temat poszczególnych części. Bo i poziom autorki wydawał się to spadać, to szybować nieco w górę. 

Jak było na ostatniej prostej? Czy Valentina Fast zaskoczyła czytelników i jeżeli tak, to czym? No i przede wszystkim, odpowiedź na główne pytanie, warto przeczytać serię Royal? O tym już za chwilę. 

Zbliża się ślub przyjaciółki Tatiany, do którego przygotowywało się niemalże całe królestwo. Uroczystość ma być piękna, bo i dopięta na ostatni guzik. I chociaż główna bohaterka, ma przed sobą trudne zadanie - wytrzymać towarzystwo księcia, który złamał jej serce. To cieszy się ze szczęścia jedynej, z którą połączyła nic przyjaźni.  

Na wiele zagadek jeszcze nie uzyskała odpowiedzi, ale ma świadomość, jak wieloma kłamstwami była otaczana do tej pory, pozostaje więc pytanie, jakie będą miały skutki w przyszłości Tani? 

W końcu, gdy wszyscy zebrani świętują zaślubiny, okazuje się, że Viterra została zaatakowana. Nie wiadomo kto i dlaczego dokonał napaści. Tatianie przypadkowo udaje się uciec tajnymi przejściami, a miejsce do którego trafia sprawia, że całe dotychczasowe życie, zostaje postawione głowę. A to dopiero początek trudności jakie staną na jej drodze. 

Okaże się, że rozterki z jakimi zmierzała się do tej pory, były niczym w porównaniu do tego, co teraz będzie musiała zrozumieć i poukładać w głowie. No i najważniejsze, dziewczyna będzie miała świadomość, że część przyjaciół została w niebezpieczeństwie. Plan pomocy jest trudny, ale czy niemożliwy? 

Do czego doprowadzi nas finał książki? Jakie wydarzenia czekają naszych bohaterów i czym jest prawdziwe szczęście? 


Powinnam szczerze napisać, jak wiele mieszanych uczuć towarzyszyło mi podczas czytania Royal. Pamiętam, jak pozytywne emocje odczuwałam po pierwszej części. Byłam zachwycona lekkością i bajkowym klimatem książki. Naprawdę, zostałam wręcz nim oczarowana.
 Później, dostałam kuksańca w bok, bo kontynuacja okazała się po prostu nudna i przeciągana, byle tylko było coś. Żadnych konkretów, takie flaki z olejem, które można sobie odpuścić i przeskoczyć do następnego rozdziału, a raczej tomu. 

Tak się niestety działo dosyć często, pierwsza połowa książki nieznośnie nużyła, później autorka musiała się ocknąć z letargu i nadrabiała na końcówce. I piszę o całej serii, nie tylko tym ostatnim. A skoro już o nim mowa. Miłość z aksamitu jest przyzwoicie napisana. Nie mogę wyznać, że mnie powaliła na kolana, byłoby to jawnym kłamstwem. Po prostu w tym przypadku, autorka już nie mogła sobie pozwolić na wodzenie czytelnika za nos, potrzebne były konkrety, wyjaśnienia pewnych niedokończonych spraw i wreszcie rozstrzygnięcie losów naszych bohaterów. Tak też się stało. 

Mogę zatem napisać, jestem usatysfakcjonowana. Bo pewne elementy były nawet dla mnie zaskoczeniem. Na przykład osoby, która była zdrajcą, w życiu bym się nie spodziewała, że to właśnie ta postać. 

Kolejna sprawa, bardzo ciekawie autorka ukazała motyw świata pod kopułą, dlaczego ludzie odcięli się od tego co było z zewnątrz i reakcja mieszkańców na atak. Myślę, że Valentina Fast bardzo dobrze poradziła sobie z tym wątkiem i ciekawie go poprowadziła. Tutaj naprawdę ogromny plus. 

Sami bohaterowie, no jak wspomniałam wcześniej, kilka części wstecz, Tatiana okrutnie mnie drażniła, nie wspominając Philippa. Tutaj czytałam ze względu na Henry'ego, postać najlepsza, najbardziej pozytywna. Według mnie, był filarem tej serii. Dla niego, chciałam wracać do książki, gdy czułam ogromne znużenie. 

Podsumowując, seria Royal jest dosyć nawiną i momentami ckliwą bajeczką. Można poczytać dla relaksu. W chwili, gdy czujemy przesyt czymś ciężkim i potrzebujemy oderwania od codzienności. Jest to seria dla niewymagających. Bo jeśli liczycie na serie o Bóg wie, jakim poziomie, możecie się srogo rozczarować. I nie, nie zniechęcam, uczciwie informuje. Seria Royal jest tak lekka, że można sobie podczytywać do porannej kawy, a nie przeżywania ogromu emocji. 


Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Media  Rodzina,


listopada 09, 2019

listopada 09, 2019

Royal. Przysięga ze złota

Royal. Przysięga ze złota



Dawno mnie tutaj nie było, ale w końcu nadeszła chwila, kiedy postanowiłam powrócić, niczym feniks z popiołu i tak dalej.

I tak oto, dziś przychodzę z opinią, do piątej już części serii Royal. Przysięga ze złota. Musiałam nieco poczekać na przeczytanie kontynuacji, przyznam się szczerze, byłam niezmiernie ciekawa, co wydarzy się w krainie Viterry. No i najważniejsze, jaki poziom utrzymuje autorka. Bo pamiętam, że w poprzednich tomach bywało różnie, ale nie przedłużając, słów kilka na temat tej, która miała odkryć wiele tajemnic.

Mam nadzieje, że dla osób, które nie zapoznały się z serią, czytanie tekstu, może okazać się spoilerem? Skoro już wszystko mamy jasne, możemy zająć się fabułą. Zapraszam do czytania!

Tatiana z coraz większymi emocjami oczekuje finału. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że z pozoru przyjemna zabawa w show, zamieniła się nie tylko w huśtawkę na polu sercowym, ale i stała się zagrożeniem dla jej życia. Teraz powoli dochodzi do formy, ale strach przed tymi, którzy ją uwięzili i grozili, pozostaje. Kto i dlaczego posunął się do czegoś takiego? Czy sprawca zostanie zatrzymany? Na odpwowiedzi, jeszcze chwilę wraz z bohaterką będziemy musieli poczekać.

Tymczasem trwają przygotowania do najważniejszego wieczoru. Philip ma wybrać tą jedyną, pozostały tylko dwie uczestniczki, Charlotte i Tatiana, pierwsza jest pewna swej wygranej, druga szczerze wierzy w deklaracje księcia. Chce jedynie, mieć już za sobą ten ostatni występ. I móc w pełni cieszyć swoim uczuciem.

Niestety jak to w takich historiach bywa, scenariusz jest nieco inny. W najbardziej podniosłym momencie, książę zaskakuje swoją decyzją. Wszystkich, oprócz mnie.

A później, później mamy dramat naszej odrzuconej, niedoszłej przyszłej królowej. Co można oczywiście zrozumieć. Zawód miłosny i to na oczach publiki. Musiało zaboleć. Dlatego też, by wyleczyć zszargane emocje, dziewczyna udaje się w pewne miejsce, gdzie ma nabrać dystansu i nabrać nowego doświadczenia, które być może w przyszłości pomoże w dalszej karierze zawodowej, bardziej domyślni, z pewnością będą wiedzieli, o co chodzi, a do czego niebawem powrócę w tekście.

Odrzucona i zraniona Tatiana, przygotowania do ślubu przyjaciółki i pierwsze kroki w nowej rzeczywistości po konkursie, jak się to skończy?

Napiszę szczerze, już na wstępie. Decyzja o dokończeniu tej serii była pod wpływem, wydarzeń, które miały miejsce w minionym czasie. I chyba zakończyłabym przygodę z tą serią wcześniej, gdyby nie fakt, że potrzebowałam czegoś naprawdę lekkiego do poczytania. Royal miałam już rozpoczęty, więc postanowiłam dać szansę autorce. Czy słusznie?

Zacznijmy od postaci Tatiany. No była jaka była. Na początku bardzo polubiłam, w jaki sposób wykreowała ją autorka. Niestety im dłużej w Royal, tym bardziej miałam dosyć. Naprawdę. Ona była taka naiwnie męcząca. Tak, możemy wszystko tłumaczyć młodością, ale czytelnik może znosić pewne zachowania przez chwilę, a nie trzy kolejne części, Najbardziej rozbawiły mnie, czego zresztą do tej pory nie rozumiem, lekcje walk. Nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego Fast, uparła się, by stworzyć obraz walecznej nastolatki, która co? No właśnie, w jaki sposób wykorzysta swoje umiejętności?

Kolejna sprawa, Philip, ojejku, jakże prawdziwie napisała jedna z recenzentek, autorkę znowu poniosło. Bo sceny z księciem były tak męczące, że aż nie chciało się tego czytać i jak widziałam jego imię w tekście, miałam ochotę przekartkować książkę. Nie o taki efekt chyba chodziło? A może. Nie znam się w sztuczkach wielokątów miłosnych.

Chyba najlepszą postacią, o której z przyjemnością się czytało, był Henry. Tak, to taka osoba, której pojawienie się powodowało uśmiech na twarzy. I chyba dla niego, chce się czytać. Nawet jeśli nie jest teoretycznie postacią przewodnią.

Przysięga ze złota, jest nudna. Naprawdę muszę to napisać. Ponieważ oprócz momentu wyboru wybranki życia, do samego zakończenia, nie dzieje się nic, co mogłoby sprawić, że te wszystkie strony miały sens. Fabuła, której zresztą próżno szukać, jest przegadana w byle jaki sposób. Główni bohaterowie zaczynają męczyć niemiłosiernie. Gdyby nie posiadanie finalnego tomu, pewnie bym się nie pokusiła o sięgnięcie. A tak, zrobiłam to, by mieć po prostu za sobą.

Na ogólne podsumowanie Serii Royal, przyjdzie czas, dziś muszę Wam napisać, jak to jest z Przysięgą, a niestety, w moim odczuciu, wyszło bardzo źle. Nawet potrzeba czegoś niewymagającego nie pomogła, Umęczyłam się czytaniem. Szkoda.




Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki wydawnictwu Media Rodzina.



lutego 22, 2019

lutego 22, 2019

Royal. Korona ze stali

Royal. Korona ze stali
źródło


Już wcześniej wspominałam, jak seria Royal podbiła moje serducho. Mimo że nie obyło się bez pewnych zawirowań. Idealnie rzecz jasna nigdy być nie może. No ale, jesteśmy już za półmetkiem. Walka o koronę w królestwie to jedno, drugie to tajemnice, przypadkiem odkrywane przez Tanie. I odpowiedzi na pytania, a tych jest cała lista. Czy w tej części otrzymamy wyjaśnienia i w końcu dowiemy się, czy nasze typy na księcia były trafne? Sprawdziłam, a to, co zastałam wywołało we mnie, różne emocje, ale od początku.
 


Kandydatki powoli szykują się do wyjazdu. Mają odwiedzać wioseczki, aby mieszkańcy mogli jak najlepiej poznać swoje faworytki.
Tymczasem w wieży Tatiany i jej przyjaciółki panuje atmosfera oczekiwania. Chociaż nie przed podróżą, a tego, jak, zachowa się Philip. Z jednej strony młodzieniec deklaruje swoje uczucia do Tani, z drugiej, non stop adoruje Charlotte, co wprawia tę pierwszą w czarną rozpacz.

Jest jeszcze Henry, zawsze w pobliżu, służący swoją obecnością, zwłaszcza gdy należy wzbudzić zazdrość w niezdecydowanym przyjacielu. Sprawy przez jego zachowanie często się komplikują i obierają dziwny obrót, ku uciesze głównego prowodyra. Sama Tania ma nieco mieszane odczucia. Z jednej strony ma dosyć zagrywek Philippa, z drugiej czuje coraz większą sympatię do Henriego. A dzień odkrycia prawdy zbliża się wielkimi krokami.

Zanim jednak dochodzi do finału, światem kandydatek wstrząśnie kilka wydarzeń. Oczywiście w centrum jednego z nich będzie Tatiana, ale najważniejszym i tak będzie odpowiedź, kto jest Księciem?


Nie wiem, od czego mam zacząć. Bo z jednej strony książkę mogłabym podzielić na połowę. Pierwsza część była tragiczna. I nie boję się tego napisać. Fani, możecie mnie znienawidzić i znielubić, ale nad czym się zachwycać? Ciągłe rozterki Tani i zagrywki obu chłopców na początku mogły być urocze, dodawać smaczku, ale nieustanne powtarzanie oklepanych scenek, zaczęło być nużące. I będę teraz brutalnie szczera — miałam ochotę szurnąć książką. Ja mogę zrozumieć przedłużanie, budowanie napięcia i tym podobne. Jednak napięcie, a raczej nie napiszę co, wzbudziły we mnie nudne jak flaki z olejem potyczki między tym trójkątem, a w porywach kwartetem.

Później można odnieść wrażenie, że autorka budzi się z letargu, albo uświadamia sobie, że jednak jednym i tym samym, nie przytrzyma czytelnika. No i serwuje pewne akcje. Oczywiście nie są na ogromną skalę. Jednak coś się rusza.

Gdzieś wyczytałam, że postać Tatiany jest niemalże idealna. Trudno jest mi się na tym etapie zgodzić. O ile na początku polubiłam jej postać, tak teraz poczułam lekką niechęć. Nie wiem, jak zostanie ukazana w kolejnych częściach. Tutaj ewidentnie wyszło na minus.

W pewnym sensie poczułam się rozczarowana. Początek został paskudnie i bezsensu przegadany, by na końcówce namieszać, zabieg znany i każdemu znany. Czytelnik musi zostać czymś przykuty. A ja tego bardzo nie lubię, o czym już wcześniej pisałam. No cóż, na tym etapie nie mogę przerwać, bo jestem za bardzo ciekawa. Niemniej, jest mi szkoda, pogrywanie w taki sposób jest słabe. Młodsza część odbiorców daje się jeszcze temu złapać. Niestety dinozaury jak ja, bardzo zniechęca. I żal, bo naprawdę czasem lubię poczuć takie klimaty.

Nie mam zamiaru nikogo zniechęcać. Myślę, że jeśli ktoś dojechał do czwartego tomu, będzie czytał dalej. I moje odczucia nie będą miały znaczenia. Sama jestem najnormalniej w świecie ciekawa kontynuacji.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Media Rodzina.




września 24, 2018

września 24, 2018

Royal - Zamek z alabastru

Royal - Zamek z alabastru



Seria Royal ma w sobie coś dziwnego, z jednej strony można powiedzieć, że ot taka zwykła, dla niektórych nudnawa bajeczka. Z drugiej, przyciąga i chce się ją czytać. Ja miałam nieco mieszane uczucia, po bardzo wciągającym i przyjemnym pierwszym spotkaniu, przyszła druga, no i tutaj szczerze się wynudziłam. Obawiałam się, co zastanę w kolejnym etapie. W końcu na szczęście ciekawość zwyciężyła, Zamek z alabastru mam za sobą, a o moich wrażeniach, napiszę już za moment.



Dziewczęta przeszły do kolejnego etapu, co oznacza, że następny tydzień, będą wystawiane na próby, ćwiczenia i oczywiście randki. Cały czas, nie jest wiadomo, który z młodzieńców jest tym najważniejszym.

Tatiana również próbuje rozwiązać tę zagadkę, ale nie jest to jedyna niewiadoma, po nocy spadających meteorytów, kiedy nagle straciła pamięć, w jej głowie rodzi się coraz więcej pytań. Dziewczyna ma wrażenie, że coś zostało ukryte i bardzo chce dowiedzieć się co, dlaczego nie uzyskuje odpowiedzi?

Rywalizacja między uczestniczkami zaczyna się robić wyraźniejsza, nawiązują się sympatie i zainteresowanie konkretnymi osobami. A zwycięska para w poprzedniej konkurencji, czyli Tania i jej współlokatorka, otrzymują możliwość spełnienia jednego z wybranych marzeń, jakie one będą? Czego zażyczą sobie obie przyjaciółki?

Pozostaje jeszcze sprawa z Philippem, chłopak zachowuje się dziwnie, z jednej strony okazuje uczucie Tatianie, z drugiej adoruje Charlotte. Ta pierwsza czuje coraz większe rozgoryczenie i ból, wszak pierwsze zauroczenie bywa bardzo emocjonujące, no i te niedomówienia. Gdzie i kiedy widzi prawdziwego młodzieńca, a kiedy chłopak gra? No i przede wszystkim przed kim?

Już niebawem kolejna konkurencja, a po nim, będzie tylko ciekawiej, czym okaże się prawda pamiętnej nocy, ile jeszcze zagadek przed naszą główną bohaterką? I przede wszystkim, czym okaże się prawda?



Byłam niezmiernie ciekawa, ale i również odczuwałam rezerwę, gdy zasiadłam do Zamku z alabastru. Moje emocje były nieco ostudzone, bo druga część, nie spełniła moich oczekiwań. Tym bardziej poczułam radość, kiedy okazało się, że tutaj już nie ma nudy.

Tatiana wprawdzie dalej jest nieco pogubiona, plącze się niczym mucha w sieci, ale cóż poradzić. Człowiek zakochany nie potrafi kontrolować emocji i własnych reakcji. Zwłaszcza gdy z każdej strony, otrzymuje same pytania, jakieś niedokończone zdania i odpowiedź — to skomplikowane.

Oczywiście muszę wspomnieć o klimacie. Royal porwało mnie swoją bajkową atmosferą, jestem nią wręcz uwiedziona, naprawdę cieszę się, na myśl o kolejnych częściach. Ponieważ będę mogła dłużej przebywać w tej krainie.
Jestem niesamowicie ciekawa, co autorka szykuje w związku z tajemniczymi atakami rzekomych meteorytów. Mam nieco swoich podejrzeń, jednak chciałabym, aby to okazało się czym zupełnie innym.

Druga sprawa to książę, który jest tym właściwym, czy moje typy okażą się słuszne? Same zagadki, same pytania, a praktycznie żadnych rozwiązań.

Cieszę się, że dałam szansę tej serii, ponieważ jest ona naprawdę bardzo przyjemna. Czytanie wprowadza czytelnika do iście bajkowego świata, który jak wiadomo, nie zawsze jest całkowicie piękny, ale ma w sobie to, co sprawia, że chciałoby się przeżyć, chociaż jeden dzień na miejscu naszych bohaterek. Ja bym chciała.

Myślę, że na tym etapie już nie muszę namawiać, chyba że jest ktoś, kto ma serię przed sobą. Nie będę wmawiała, że książka zaskoczy niesamowitymi zwrotami akcji, ale ma coś takiego, co przyciąga i na chwilę odrywa od codzienności, a chyba o to chodzi w czytaniu. Polecam.



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Media rodzina.




kwietnia 30, 2018

kwietnia 30, 2018

Royal. Kraina z jedwabiu

Royal. Kraina z jedwabiu


Wyczekiwałam kontynuacji tej serii, wręcz odliczałam dni do premiery i tego, kiedy w końcu będę mogła usiąść i poczytać. Bo kto zapoznał się z moją poprzednią opinią, ten wie, jak bardzo przypadła mi do gustu pierwsza część. Tego samego oczekiwałam od drugiej. Czy tak było? I świat wykreowany przez Valentine Fast, uwiódł mnie ponownie? O tym już za moment.


 
Dziewczęta obstawiają, kto jest księciem — nie tylko one, bo ja również. Atmosfera panuje dosyć napięta, bo każda chce zwrócić na siebie uwagę młodzieńców, zwłaszcza że jest ich tylko czterech, a ten najważniejszy, tylko jeden. Konkurencja więc jest spora.

Tania oczekuje chwili, gdy będzie mogła ze spokojnym sumieniem opuścić to miejsce. I chociaż plan nieco się skomplikował, bo jeden z młodzieńców, zawrócił w jej głowie, a ona, jako panna niemająca żadnego doświadczenia z chłopcami, ma problem z własnymi emocjami. W dodatku wszystko się dzieje się w koło jest grą, na której końcu, pozostanie tylko jedna zwycięska para.

Dziewczyna jak powtarzała na początku, tak i teraz utrzymuje, że na finale jej nie zależy, poza tym, zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnych szans, oczywiście tylko ona tak myśli. Reszta konkurentek ma zupełnie inne zdanie, niektóre nawet próbują zepsuć groźnej rywalce opinię, ale i nie tylko. Na co nasza główna zainteresowana, zareaguje dosyć osobliwie.

W końcu dziewczęta otrzymują zadanie, nie jest ono łatwe, ale Tania ma pomysł i wie jak wykonać, by wraz ze swoją współlokatorką, mieć szansę w jego wykonaniu.

Na sam koniec, okażę się, kto szczęśliwie przejdzie do następnego etapu, i te, które będą musiały się pożegnać i pożegnać z szansą, niewygraną swojego życia.

Pozostaje najważniejsze, czy Tania, która bardzo chciała opuścić to miejsce, będzie miała szansę, i jak będzie wyglądała sprawa pierwszego zakochania się?
 
 


Och, och, jakże mam mieszane uczucia, po zakończonej lekturze. Przede wszystkim, zacznę od tego.
 
Droga autorko, nieładnie, tak pogrywać z czytelnikami. Ja wiem, poziom historii jest niski, grupa docelowa odbiorców to nastolatkowie, ale naprawdę? Trzeba było tego taniego chwytu, zresztą dawno temu wyświechtanego. No przecież do połowy, nic, ale to kompletnie nic się nie dzieje. Zastanawiałam się, po co i na co, zostało upchnięte te mdłe i niczego niewnoszące dialogi.

Tania ciągle płacze albo się denerwuje, albo sama nie wie, czego chce. I ok, ma prawo, tylko do jasnej ciasnej, NIE POŁOWA KSIĄŻKI. To naprawdę nie było fajne, czytać i zastanawiać się, czy czasem nie lepiej odłożyć i po prostu sobie odpuścić. Bo ja, naprawdę czekałam, i nie, nie oczekiwałam szaleństwa, ale jakiegoś poziomu.

Później, odniosłam wrażenie, że autorka nagle się przebudziła. Doszła do wniosku, że jednak trzeba coś zrobić, by czytelnicy sięgnęli po następną część, i wolno, bo wolno i w ślimaczym tempie, zaczęło się dziać. I znowu was rozczaruje, nie było niesamowitego zwrotu akcji, nie zostałam wciśnięta w fotel. Szczerze mówiąc, właśnie tego się spodziewałam. No i zakończenie, oczywiście skonstruowane tak, by chcąc nie chcąc, zapoznać się z trzecim tomem, a raczej tomikiem.

Bo nie oszukujmy się, kto ma książki, ten wie, że są one anemiczne. I śmiało, można było zmieścić się w dwóch osobnych tomach.

Jest mi przykro, ponieważ byłam nastawiona, na naprawdę kolejną dawkę, fajnej zabawy, a tak naprawdę, wynudziłam się, by później, poczuć po prostu niesmak. Bo wielu autorów, bawiło się właśnie tym sposobem, połowa fabuła flaki z olejem, a później, nagłe ratowanie, by publika przyszła po kolejne. Nieładnie. Wystarczyło napisać mniej, a porządniej.

Sama ciekawość, kto jest księciem, jaki historia będzie miała finał, jest niewystarczająca. Owszem, nie oczekiwałam lektury wysokich lotów, niestety, nie nastawiłam się na nudę. Nie chcę się całkowicie zniechęcać, ponieważ, może tutaj coś poszło nie tak. Jednak kłamać i wmawiać, że znowu jestem zachwycona — nie umiem. Mam nadzieje, że trzecia część, mnie nie rozczaruje.

Cóż mogę więcej napisać, myślę, że wszystko zostało powiedziane. Decyzje o przeczytaniu, pozostawiam Wam.




Za możliwość przeczytania książki, dziękuje wydawnictwu Media Rodzina.


lutego 27, 2018

lutego 27, 2018

Royal. Królestwo ze szkła

Royal. Królestwo ze szkła
źródło

W  ostatnim czasie sięgam po lżejsze lektury, może dlatego, że moja ukochana pora roku srogo mnie zawiodła i zamiast się nią cieszyć, mam takie nerwy, że szkoda słów. No i przez to wszystko, chodzę jakaś taka „tąpnięta” nie w tę stronę co trzeba. Nawet czytanie idzie mi opornie, a jeśli już, to coś, co nie wymaga skupienia, przenosi w inny, jakiś może ładniejszy świat. To też, gdy zobaczyłam zapowiedź Royal, pomyślałam sobie, że chyba powinnam przeczytać. I podejrzewam, że większość ludzie będzie w szoku, bo sama Irenka była przekonana o moim hejcie na tej książce, to zadziwię dziś wszystkich, ale o tym za chwilę.


 
Poznajemy Viterrę, królestwo stworzone po wielkiej wojnie, chyba trzeciej — przepraszam, jeśli coś namieszam, ale czytałam jakiś czas temu. W każdym razie Viterra znajduje się pod jakąś szklaną kopułą, chyba dla bezpieczeństwa, bo z tego, co rozbija się w mej pamięci, na zewnątrz jest skażone powietrze, ale jakim cudem u nich jest w porządku, zabijcie mnie — nie pamiętam. W każdym razie ludzie sobie tam żyją i są szczęśliwi. O ile przestrzegają głównych przepisów.

No i jeśli chodzi o przepisy to tutaj pora na naszą główną postać — Tatianę. Nastolatkę, która stoi już u progu dojrzałości, co za tym idzie, będzie mogła poślubić mężczyznę i założyć rodzinę. Dziewczyna nie bardzo ma na to ochotę, ale tak już jest w tym świecie. Jej marzeniem jest, zamieszkać z siostrą, bo po śmierci rodziców, wychowywały się u wujostwa. Ciotka koszmarna, wujaszek niby dobry. Gdy starsza z dziewcząt założyła sobie rodzinę, całe skupienie spadło na młodszą. No i teraz zaczyna się zabawa.

Cudowna cioteczka zgłosiła swą podopieczną do reality show. Stawką jest konkretna wygrana, bo finalistka, która dobrze wytypuje, poślubi samego księcia Viterry. A sprawa nie jawi się prosto. Ponieważ nikt nie wie, jak wygląda następca tronu.

Tatiana jest wściekła, nie planowała wziąć udziału w czymś tak beznadziejnym. Gdzie chodzi o przyszłość i walkę o zaślubienie kogoś, do kogo nic się nie czuje, trzeba być nazbyt wyrachowanym. Tatiana nie jest z tych. Nie, żeby była ofiarą losu. Ot po prostu marzy jej się romantyczna miłość. Jak to nastolatce.

Niestety, zostaje postawiona pod ścianą, musi wziąć udział. Od tego zależy jej przyszłość. I nie mam na myśli wygranej.
 
 


Przejrzałam na szybko opinie książki. No i troszkę jestem zdziwiona tak słabymi ocenami. A może to ja po prostu dałam się uwieść? Bo wiecie, Royal faktycznie nie należy do wybitnych. Jednak jest tak bajecznie napisana, że ja totalnie dałam się jej uwieść. Wpadłam w klimat. Wczułam się w rolę głównej bohaterki i wraz z nią przeżywałam wszystkie wydarzenia.

Co najważniejsze, Tatiana nie denerwuje. Jest naprawdę fajną nastolatką, naiwną tam gdzie powinna. To znaczy, potrafi źle interpretować intencje młodzieńców, potrafi marzyć, jak to bywa właśnie w tym wieku. Jednak nie przyćmiewa jej myślenia. Ona rozgląda się dookoła. I chociaż jej udział w grze jest wymuszony, to później opuszcza sobie niechęć i zaczyna kombinować, który z młodzieńców może być prawdziwym księciem.

A to jest, powiem wam najlepsze. Sama zaczęłam stawiać swoje typy, jednak sprawa nie wygląda prosto, bo każdy zręcznie manipuluje. Niby mam swojego, ale sama nie wiem, czy ten, to właśnie ten. Coś czuję, że w drugiej części dostanę pstryczka w nos, bo okaże się zupełnie co innego.

I wiecie co? Ja pokochałam tę zabawę. Normalnie chciałabym wziąć udział, dla samego klimatu dworskiego. Żeby poczuć się przez chwilę inaczej. Z chęcią obejrzałabym ekranizację. Nie obchodzi mnie krytyka innych. Ja się dałam temu uwieść. I odliczam do kolejnych tomów. I oby było ich jak najwięcej. Zakochałam się, to jest mój numer jeden w kategorii bajkowych.

Gdzieś słyszałam, że niektórym kojarzy się z serią Rywalki, ja na szczęście tego nie czytałam, nie mam porównania. Jeśli skończę to i będę cierpiała rozstanie, wtedy porozglądam się za rywalkami. A co będę sobie żałowała.

Mówię wam, teraz zimą, warto przenieść się do czegoś bajkowego, co nas, chociaż na chwilę zajmie czymś innym, niż mrozy i zimno. Polecam z całego serduszka. Czarnego, rzecz jasna.

 

Copyright © Niekończące się marzenia , Blogger