kwietnia 18, 2023
Co wyszeptał nam deszcz
kwietnia 13, 2023
Jak po Świętach?
To nie jakieś maleńkie jeziorko, za chwilkę pójdziecie ze mną dalej i później zobaczycie, że rozpościera się dosyć okazale :).
kwietnia 11, 2023
11 papierowych serc
Poświątecznie przychodzę z opinią książki, nie samymi thrillerami człowiek żyje. Dlatego tym razem będzie o nieco lżejszej historii, ale nie jakiejś mocno spłyconej. Czasem, lubię zrobić reset od ciężkich tematów, wtedy przerywnik w postaci lekkiej młodzieżówki jest mile widziany.
Padło na 11 papierowych serc - opis bardzo mi przypadł do gustu, oczekiwał ciekawej przygody, która będzie właśnie w klimacie nastolatkowym. Moje oczekiwania były jedne - by spędzić przyjemnie czas, czy książka zdała egzamin?
Elli w wyniku wypadku samochodowego straciła pamięć, co najdziwniejsze, może trochę zalatuje ironia losu - nie pamięta ostatnich jedenastu miesięcy, nie wie co się wydarzyło przed wypadkiem. Dlaczego tamtego dnia wsiadła wzburzona do samochodu, kiedy trwała impreza walentynkowa? Najważniejsze pytanie - gdzie była wtedy jej przyjaciółka, czy nie mogła powstrzymać dziewczyny przed jazdą pod wpływem silnych emocji?
Lekarze powtarzają, że podobne sytuacje są normalne, pamięć może wrócić albo i nie, trzeba czekać. I z jednej strony ma szczęście, bo to "tylko" niespełna rok wyjęty z życia, a mogłoby być gorzej, ale z drugiej, Ellie ma wrażenie, że właśnie w tym czasie wydarzyło się coś bardzo ważnego. Tylko jak odzyskać wspomnienia?
Zbliżają się Walentynki, w szkole do której uczęszcza dziewczyna, panuje zwyczaj roznoszenia papierowych serc na których można bliskiej osobie, napisać coś miłego - nie musi to być tylko dla zakochanych par. Następnie przez kilka dni, cyklicznie są roznoszone listy w postaci serduszek. Kreatywność jest mile widziana, dlatego obdarowywani mogą pochwalić się różnymi metodami zdobienia.
Elli dostaje kilka serc, w większości zna nadawców, ale jedno jest bardzo zagadkowe. Wykonane w sposób, który do nikogo nie może dopasować. A co najważniejsze, jego treść to jakaś wskazówka, która za nic nie potrafi rozwikłać. Kim jest osobą wysyłająca list? I dlaczego chce żeby dziewczyna szukała nieznanego jej miejsca?
Historia z papierowymi serca, które otrzymuje Ellie, jest według mnie bardzo ciekawym pomysłem i myślę sobie, że gdzieś tam w środku, nie jedna osoba chciałaby przeżyć podobną przygodę. Poczuć ten dreszczyk emocji i zaciekawienia, zabawę w detektywa, gdy trzeba głowić nad wskazówkami i szukać kolejnego tropu.
W przypadku naszej bohaterki, pomysł na 11 serc, ma za zadanie odtworzyć pewne wydarzenia, które zostały zapomnienia i być może powrót do nich, sprawi, że w końcu coś się odblokuje. Dodatkowo cały czas jest ta wielka niewiadoma kim jest tajemnicza osoba, która sprytnie podrzuca wskazówki i wymyśla kolejne zadania.
Razem z Ellą podróżujemy i poznajemy miejsca, które były w jej życiu bardzo ważne. Autorka stworzyła bardzo lekką, ale niebanalną historię, można między czasie odpowiedzieć na pewne pytania, na przykład czy mimo amnezji, uczucia pozostają takie same? Czy decyzję, które były wcześniej podjęte mogą się powtórzyć? Na ile mózg zapomina, i co tak naprawdę się dzieje?
Miło spędziłam czas w towarzystwie tej książki, trasa serc była ciekawa, a wątki wiodące, jak i poboczne bardzo ciekawie się uzupełniały - dodam jeszcze, że autorem serc, jest osoba, której najmniej można się spodziewać. Myślę, że mogę ten tytuł polecić każdemu, kto potrzebuje przyjemnej lektury w celu odprężenia.
kwietnia 08, 2023
kwietnia 06, 2023
Zatrzymane w lustrze
Nie wiem, od czego zaczęły się moje lustrzane sesje. Jakoś tak wyszło, że w domu nie mam dużego zwierciadła, więc jakieś dnia postanowiłam zrobić sobie fotkę w pracy. Zazwyczaj była pierwsza, dużo przed czasem, dlatego miałam czas na cykanie zdjęć. Później postanowiłam dodawać te moje selfiaki do relacji na Instagramie. Nie codziennie, co to, to nie, zdjęcia były w piątek - na przywitanie weekendu :). Później się złożyło, że te zdjęcia zatrzymały wiele chwil. Wesołych, wzruszających, ale i smutnych. Dlatego postanowiłam zrobić zestawienie. W tle jest miejsce pracy, w którym spędziłam cztery lata. Och co ja tam tworzyłam tworzyłam. Prace konkursowe, ale i dekoracje budynku, Było tego sporo.
To zdjęcie zrobiłam gdy było we mnie jeszcze wiele nadziei. Że jednak będzie dobrze, a co najgorsze już za mną. Tutaj jestem po trzech tygodniach spania po kilka godzin i pilnowania telefonu, odbierania ze strachem. Jeszcze nie wiem, że za kilka dni, właśnie w tym miejscu odbiorę telefon na, który nie można się przygotować. Zadzwonił właśnie wtedy, gdy naprawdę uwierzyłam, że jest dobrze.
To zdjęcie zrobiłam trochę z ironii, bo byłam zła, byłam rozżalona, a przede wszystkim przeorana psychicznie. Był to dzień imprezy w pracy - Walentynki. Na drugi dzień mój tato miałby urodziny. Jednak zmarł trzy tygodnie wcześniej. Kazano mi ubrać coś czerwonego. Byłam wściekła. Sam fakt przychodzenia i udawania, że jest dobrze kosztował wiele, a jeszcze czerwona sukienka. Był to szczyt wszystkiego co najgorsze. No więc ubrałam sukienkę. Czarną - została przemilczana. Zrobiłam to zdjęcie bo mama chciała zobaczyć co ubrałam. I mam pamiątkę..
To już jest wiosna.W końcu kolory, po prostu kolory, za którymi tęskniłam bardzo długo. Ach i możecie zobaczyć jaka świetna jest Bomberka z Naoko Store :).
Zdjęcie nie z pracy, ale bardzo lubię. Byłam w Warszawie mojej ukochanej, chciałam uwiecznić piękna ramę lustra. Taaak, jak widać, ramy nie widać ;)))
Ooo tutaj były nasze pierwsze i bardzo krótkie upały. Niestety minione lato poskąpiło radosnego biegania w zwiewnych sukienkach. Dobrze mieć tę pamiątki
Muszę nadmienić, że jeśli do pracy ubierałam sukienkę lub spódnice, to było wiadomo, że jest impreza. Zazwyczaj mój strój był bardziej.. hmm roboczy. No więc tutaj była impreza, która do dziś miło wspominam - ale nie ze względu na współpracowników, ale ludzi dla których tam byłam.
Pamiętam, że ta "stylizacja" została przyrównana do japońskiej uczennicy ;))).
Jest i kolejna piękna sukienka, ale powód był nie byle jaki. Akurat w tym dniu miałam urodziny :).
Pamiętam jak dodałam opis na moim Instagramie - kiedy mamusia całe życie powtarzała, że do wzoru ubiera się gładkie, więc ubrałam sweterek w wisienki ;). Moja przewrotna natura jest okropna ;).
I dobijamy do końca. Jest to ostatnie zdjęcie w lustrze i ostatni raz kiedy byłam w pracy. Wrzesień, brałam udział w narodowym czytaniu. Wspierałam moich współuczestników. Później był urlop z którego już nie wróciłam do tego miejsca.
Jak się patrzę na te zdjęcia, to wygląda jakbym zawsze była odsztafirowana do pracy, a prawda jest taka, że zazwyczaj byłam w stroju tak zwanym roboczym - czyli jakieś niezbyt paradne koszulki i spodnie, których nie było żal zmarnować. Czym? Farbami, zazwyczaj ciągle coś malowałam, ozdabiałam i klikam. Ile ubrań zniszczyłam, można powiedzieć, że byłam jak Ci artyści, z tą różnicą, że moje prace nie zaznały sławy ;). Cieszę się, że mam te zdjęcia, lubię sobie wracać do niektórych wspomnień. Oczywiście mam ich dużo więcej, ale nie ma sensu wszystkich wrzucać :).
A na koniec - najważniejsze co zyskałam dzięki tej pracy. Znajomość z tą kobietką :).
kwietnia 04, 2023
Jedno po drugim
kwietnia 02, 2023
Cześć w kwietniu!
Witajcie w kwietniu! :) Niby jeden z bardziej wiosennych miesięcy, ale jakoś trudno odczuć. Jak za dotknięciem niekoniecznie magicznej różdżki zrobiło się zimno. Akurat kiedy postanowiłam nadrabiać towarzyskie zaległości. Cóż poradzić. A jeśli mowa o wypadach ze znajomymi, to 1-go wybrałyśmy się z koleżanką do Jeleniogórskiej knajpy - Kobe. Słyszałam o niej co nieco, jeszcze od koleżanek z byłej pracy. Przede wszystkim o cenach. No i rzeczywiście, ceny pod naszych zachodnich sąsiadów - nie mylić ze wschodnimi, bo oni przecież biedni, chociaż... jak się patrzyłam, a raczej osłuchałam, to Polaków było najmniej ;))). Śmiałam się do koleżanki, że idąc ulicami Jelonki, człowiek ma wrażenie, że to już nie Polska. Co poradzić,niby fajnie - bo Gościna, ale u nas ceny są o wiele większe jak na wschodzie kraju,. Jak byłam w Warszawie, to uznałyśmy z tą samą koleżanką, że tutaj to my porządzimy, ceny w porównaniu do naszych maleńkie, czułam się wręcz jak bogaczka ha ha.
No ale Kobe, nie jest tanio, ale pytanie najważniejsze - czy smacznie? Otóż to miejsce, to burgery przede wszystkim, chociaż są inne dania, ale no poszłyśmy na burgery. Jednak obie doszłyśmy do wniosku, że te klasyczne będą za duże, więc skusiłyśmy na opcję dla dzieci ;)).
Oto i on, musicie wiedzieć, że kiedy pani przyniosła i postawiła przed nami te talerze wybuchałam śmiechem i nie mogłam się powstrzymać, zwłaszcza na widok tych uroczych wiatraczków. Uwierzcie, fajnie pielęgnować swoje wewnętrzne dziecko, nawet takie pierdołami.., ale burger - Czy smaczny? Hmm jadłam lepsze, ale ten nie był zły, chociaż nie powiem - jeśli będziecie w Jeleniej Górze koniecznie na burgera do Kobe, jakoś nie czuje się przekonana w 100%, ale jadłam ten dla dzieci, może inna wersja jest smaczniejsza? Za to frytki spoko, smaczne grube, takie jak lubię.
Najciekawsze było dla nas to, że wszędzie dramat inflacja, ceny kosmiczne, a knajpa wypchana po brzegi - rodzinami z dziećmi. Hmm więc chyba nie ma takiej biedoty jeszcze?
Za to zimowa herbatka była super bardzo mi smakowała i naprawdę cieszę się z tego właśnie wyboru napoju. Było zimno, nie wiosenne więc herbatka w sam raz. Rozgrzewająca.
A jak już będzie w JG to koniecznie musicie zajrzeć do Neptuna, ja chwilę przy nim postaram czekając na koleżankę, biedny samotny, wody nie było. Myślę, postoje przy chłopinie, zrobię cenzurę tego co najważniejsze posiada. Niech nie czuje się obnażony ;)). A tak serio, ratusz Jeleniogórski jest całkiem fajny, zwłaszcza kamieniczki dookoła. To chyba jedna z niewielu zalet tego miasta. A i samotny tramwaj! No zapomniałabym o nim. Gapa jestem. I fragment torów.
Widzę, że spore reakcje zdziwienia wywołało w Was moje zwolnienie z pracy bez podjęcia kolejnej. Słuchajcie, ja nie jestem typem człowieka, który musi mieć ciągłość etatu. Żyje tu i teraz. Mam pieniądze, a jak się skończą? Wtedy zacznę się martwić;)). A tak poważnie, na pewno coś znajdę, w ostateczności popracuje w zawodzie, czego jednak nie chcę, patrząc na te śmieszne stawki.
No ale, jeśli ktoś ma propozycje pracy dla fajnej kobiety 30 + jestem otwarta na propozycje, tylko coś szalonego i twórczego bo nuda mnie zabije ;)).



















