Poznałam nową polską autorkę, nie rozumiem dlaczego dopiero teraz? Wiele osób od dawna śledzi kolejne ukazujące się tytuły, wychodzące spod pióra Pani Magdaleny Witkiewicz, w końcu i ja dołączyłam do tego grona.
Jak widać zaczęłam od końca, to znaczy najnowszej wydanej książki.
Wiedząc mniej więcej co będzie zawierało wnętrze zarezerwowałam wieczór i noc, bo jakby nie było tematyka potrzebowała odpowiedniej oprawy nastrojowej.
O czym jest tytułowa "Szkoła żon"? Miejscem gdzie kobiety uczą, przypominają sobie jak być kobietami szczęśliwymi, myślącymi o sobie.W żaden sposób nie odebrałam tego stwierdzenia jako feministycznego, zwłaszcza po poznaniu się z bohaterkami.
Każda z nich przeżywała trudny okres w swoim życiu.
Osobiście ku memu własnemu zdziwieniu zżyłam emocjonalnie z Jadzią/Jagodą. Na początku odczuwałam względem jej osoby współczucie,wiadomo zdrada boli w każdym wieku,ta myśl i świadomość,że ukochana nam osobom patrzy w ten jedyny niepowtarzalny sposób na inną kobietę,nie ważne czy mamy lat 20, 30 a nawet 50 jak nasza Jagódka. Świadomość bywa przytłaczająca ale niekiedy pobudza do działania.
Podziwiałam odwagę, determinację dzięki, której podjęła ważną a zarazem przemyślaną decyzję w celu zmiany siebie.
Kolejną osobą wywierającą na mnie siostrzane uczucia była Misia, nastolatka, której życie kręciło się wokół ukochanego chłopaka. Dla niego zapisała się do szkoły, by być jeszcze lepszą. W końcu dla miłości życia zrobi się praktycznie wszystko byle tylko uszczęśliwić.Człowiek kochający bardzo często zatraca siebie, swoją osobowość, dąży do perfekcji, byle tylko zostać docenionym.Zapominając w tym wszystkim o sobie, własnych pragnieniach.
Świeżo rozwiedziona Julia,skutecznie zrażona do przedstawicieli płci przeciwnej znajdzie się w miejscu nauk całkiem przypadkowo. Jako jedyna nie będzie miała pojęcia, czego będą dotyczyły lekcje. Sama nazwa nie za bardzo przypadła do gustu. W końcu jej małżeństwo przestało istnieć i ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę jest zdobywanie wiedzy w celu zostania idealną żoną.
Wszystkie panie spędzą czas w luksusowym spa, od tej chwili życie każdej z nich ulegnie diametralnej zmianie. Czy wyciągną wnioski z nabytej wiedzy?w jaki sposób trzy tygodnie wpłyną na przyszłość kuracjuszek?
Byłam bardzo ciekawa jaki Pani Magdalena stworzyła erotyk, bo poza wciągającą fabułą, książka zawiera sporo scen odważnych,a przy tym niesamowicie wyważonych. Chwile intymności między bohaterami przyprawiały o dreszczyk emocji, rumieniec euforii. Chwilami musiałam łapać dziesięć głębokich wdechów by móc dalej kontynuować czytanie.
Treść porwała mnie od pierwszych stron, co uważam za najważniejsze, zaciekawiły mnie losy kobiet ich historie, jak będzie wyglądało ich życie po powrocie ze wspaniałej przygody? Zmieni się czy powrócą do poprzednich ról.
Jakże przyjemnie było na te kilka godzin przenieść się na Mazury, wyobrażać wspaniałe masaże, kąpiele, sauny oraz spacerować lasem położonym nad jeziorem. Polubiłam postacie, rozstawałam się ze smutkiem ale też uśmiechnięta, dlaczego?
Szkołę Żon uważam za strzał w dziesiątkę. Czytając czułam ogromną radość,że w końcu oto my, kobiety mogłyśmy za sprawą tej opowieści poczuć się jako te najważniejsze na ziemi.
Każda była piękna nie ważne czy jej wiek dopiero osiągnął pełnoletność bądź szczycił dojrzałością.
Nie było różnicy,chwile skrępowania mijały nie wiadomo kiedy.
Za możliwość spędzenia tak wspaniałych chwil chciałam serdecznie podziękować autorce Pani Magdalenie Witkiewicz oraz wydawnictwu Filia.








