Jego wysokość Longin




Marcina Prokopa zna chyba każdy, jest rozpoznawalny dzięki dwóm cechom, jedna jest wzrost, drugą zaś poczucie humoru. Za każdym razem gdy program jest prowadzony właśnie przez  jego osobę mogę być pewna, że nie zabraknie powodów do uśmiechu. Dlatego też kiedy w moje ręce trafiła ta właśnie książka byłam niezmiernie ciekawa jak też Prokop poradził sobie ze słowem pisanym...

Longinowi nie jest łatwo, jak zresztą każdemu dorastającemu chłopcu, a kiedy ma się nieprawdopodobnie długie kończyny niż przeciętne dziecko w jego wieku, sprawa zaczyna wyglądać bardzo poważnie. Ponieważ nie można spokojnie usiąść w ławce, która jest przystosowana do wzrostu w danej kategorii wiekowej, będąc wyjątkowym trzeba znosić dzielnie te różnice, albo mieć nadzieję, że stolik "się powiększy", problemy dotyczą również zabaw. Trudno jest się schować kiedy wystaje tu i ówdzie jakaś część ciała. Co ma robić w takiej sytuacji Longin? Wymyślać swoje sposoby na spędzanie wolnego czasu, a tych mu na szczęście nie brakuje. Zwłaszcza kiedy ma się młodszego brachola, skupiającego na sobie uwagę rodziców. Na szczęście Longin ma pokój, a właściwie kuchnio-pokój, który to został stworzony dzięki tacie. Rozdzielił część kuchni, by najstarszy potomek miał swój własny kąt. Miejsca to tam za wiele nie było, ale co najważniejsze się zmieściło. No i było blisko do kuchni!
Longin ma swoją paczkę, z którą spędza wspólny czas na przerwach w szkole, ale i również po lekcjach, wymyślając różne przedziwne zajęcia, bądź sposoby na zlikwidowanie przybytku niedoli, zwanym szkołą. Oczywiście nie może objeść się bez kłopotów, ale czasem pączki babci mogą zdziałać naprawdę bardzo wiele..

Kiedy po raz pierwszy wpadł mi w oczy ten tytuł nie poczułam się za bardzo zainteresowana. W ostatnim czasie coraz więcej postaci ze świata telewizji wydaje publikacje o sobie. Jakby fakt, że widzimy ich na szklanym ekranie miał sprawić, że staną się tak interesujący by napisać z tego tytułu książkę. Osobiście nie interesuje się życiem prywatnym aktorów, dziennikarzy i całej reszty. Dlatego też z zaciekawieniem, ale i też z pewną rezerwą zabierałam się za czytanie Longina. I muszę szczerze przyznać, że już po otwarciu okładki zostałam mile zaskoczona... Ponieważ książka została "wyposażona" w fotografie autora pochodzące z wczesnego dzieciństwa, do każdej z nich jest krótka notatka, oczywiście w żartobliwym tonie.
Ogólnie całość jest napisana z perspektywy dziecka, dlatego też młodszy czytelnik będzie miał sporą uciechę czytając opowieści z dzieciństwa, które miało miejsce w "innym świecie", gdyż czasy sławnego PRL-u często jawią się groteskowo, wręcz nierealnie dzięki absurdom z którymi codziennie musiało zmierzać się społeczeństwo. Starsze, ale i przede wszystkim najmłodsze, niewiele rozumiejące z ustroju politycznego jaki wtedy panował i konsekwencji wielu jak sądzę nieprzemyślanych decyzji władz. Jednak dla mnie te właśnie lata w dziejach naszej historii uważam za najciekawsze, z jednej strony wydają się lepsze od tych teraz, z drugiej trudno jest mi sobie wyobrazić stanie w wielogodzinnych kolejkach po mięso bądź inne potrzebne sprawunki.
Wracając jednak do książki, Marcin Prokop w sposób przezabawny przedstawił lata swego dzieciństwa oraz przeżyte przygody. Bywały chwile kiedy zaśmiewałam się do łez. Ten kto przeczytał powinien wiedzieć... Kozaki babci po prostu doprowadziły mnie do niepohamowanego ataku śmiechu, który nawet teraz nie  opuszcza gdy tylko przypomnę sobie całą sytuację:).  Dodatkowo strony zostały ozdobione ilustracjami ukazanymi w iście krzywym zwierciadle. Dzięki czemu wizualizacja staje się realniejsza i jeszcze bardziej zabawna. Kozaki! Są moim numerem jeden. Chyba nie przestanę się śmiać.
Nie muszę pisać, że polecam? Ponieważ książkę należy przeczytać, zwłaszcza jeżeli macie zły humor. Czas z Longinem upłynie w przyjemnej atmosferze.


Książka bierze udział w wyzwaniu - 53 książki.

10 komentarzy :

  1. Bardzo lubię i cenię Prokopa za jego światopogląd i niebywałe poczucie humoru, dlatego z przyjemnością zapoznam się z niniejszą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś się skusze - ale między Bogiem a prawdą raczej wątpię :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli tylko nadarzy się okazja, z chęcią do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, świetna ta książka, aż się nie spodziewałam. Uśmiałam się przy niej co nie miara :) Fragment jak Longin szedł na religie w kozakach babci był boski :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jakoś nie przepadam za Prokopem, więc raczej nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Prokopa i chętnie przeczytam co on tam nadziwił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cenię tego Pana, więc przy najbliższej możliwej okazji przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie czytam książek znanych ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej książki to Ci normalnie zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka