HBC - polskie koksy



Gdy zobaczyłam, że została wydana druga część HBC – wiedziałam, że książka musi zasilić moje szeregi. Pamiętam niepewność po otrzymaniu pierwszej, koszmarna okładka i konsternacja, o co chodziło, dlaczego zdecydowałam się na przeczytanie czegoś takiego. Na szczęście już po wstępie wiedziałam, że będzie dobrze. Nie spodziewałam się jednak jak bardzo dobrze. Bo Wojciech Drewniak pisze genialnie, ukazując historie z zupełnie innej perspektywy, nie tej nudnej, a zabawnej i bardziej przystępnej. To też widząc zapowiedź HBC – polskie koksy, wiedziałam, że przeczytam. Czy i tym razem było równie wesoło?

Tym razem Wojciech Drewniak przedstawia nam najsławniejszych walczących, tak zwanych koksów. Polaków, którzy zasłynęli w dziejach jako najbardziej waleczni, ale nie tylko. Byli również najlepszymi strategami. I tak jako pierwszego poznajemy kogo? Zawiszę Czarnego, owianego tajemnicą, ale również chyba największą sławą. Ten, o którym bardzo mało wiadomo, ale jedno jest pewne. Facet był dobry w tym, co robił.

Oczywiście w książce zostało poruszonych bardzo wiele znanych nazwisk. Tych, o których każdy, a przynajmniej większość na pewno słyszała, chociaż może niekoniecznie zapamiętała gdzie i dlaczego. Mnie najbardziej zaciekawiła opowieść na temat Hubala – Henryka Dobrzyńskiego. O nim swego czasu, został nawet nakręcony film.

Każdy, kto przeczytał poprzednią książkę, wie, w jakim stylu została napisana. Podobnie jest i tutaj, nie brakuje zabawnych porównań, jak i komentarzy samego autora. Chyba najbardziej uśmiałam się przy rozdziale dotyczącym Stanisława Żółkiewskiego. Cały czas zastanawia mnie, jakim cudem, kilkuset strzelców nie nie trafiło w jednego człowieka. Do tej pory myślałam, że takie partaczenie sprawy możliwe jest w naciąganym filmie, ale jednak nie. Takie rzeczy naprawdę miały miejsce w historii. Teraz już widząc w filmie ocalałego pod ostrzałem ludzia, będę mogła powiedzieć – a tak, takie rzeczy są możliwe.

„W pewnym momencie rozległy się strzały i... nikt nie trafił. SERIO! Zatrzymajmy się tutaj na chwilę, bo to jakiś żart, a nie wojsko. Nie jestem w stanie pojąć, jak to się stało, że żaden z kilkuset strzelców nawet nie ranił naszego koksa.”*

 

Nie wiem, jak to się dzieje, ale poprzednim i tym razem, miałam przeczytać kilka stron, zakończyło się na tym, że nie potrafiłam oderwać od książki. I nie odłożyłam jej, dopóki nie zakończyłam. Przeważnie na temat historii czyta się opornie, suche fakty, niczego porywającego, chociaż nie powiem, losy tych wielkich i zasłużonych bywały różne i teraz jak sobie pomyślę, mieli oni bogate życie. Nie tylko to wojenne.
Szkoda wielka, że w szkołach większość jest ukazana nudno, bez jakiś większych ciekawostek. Ot macie przeczytać, zapamiętać do sprawdzianu – bo niewielu młodych zapamięta dłużej, niż do oddania kartki. Taka niestety jest smutna prawda.

Cieszę się, że HBC została opisana, dla tych, którym nie bardzo chce się czytać, polecam stronę na You Tube, ale szczerze mówiąc, naprawdę warto przeczytać. Mimo tej kiczowatej, koszmarnej okładki w stylu – grafik płakał, gdy projektował. No cóż, w tym przypadku, bardzo trafne będzie powiedzenie – nie oceniaj książki po okładce. Przeczytajcie, nie pożałujecie. Jestem jak najbardziej na tak do tego typu lekcji historii.

*fragment ze strony 65


Za możliwość przeczytania książki, chciałam podziękować wydawnictwu Znak.

5 komentarzy :

  1. Och! Zdecydowanie przeczytam! Pierwsza książka bardzooo mi się podobała!
    Zresztą uwielbiam HBC! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to w ogóle chcę od ciebie pożyczyć pierwszy tom. ;) Lubiłam historię, ale drażniło mnie, że tak sucho było.

    OdpowiedzUsuń
  3. Praktycznie to samo napisałam w swojej recenzji;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już przeczytałaś???? Frik!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam i program, a i książkę mam na półce :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka