Witajcie w lipcu! Czy pisałam, że jest to drugi (zaraz po maju) ulubiony miesiąc w roku? Czerwiec się zakończył, miałam zrobić podsumowanie, ale jakoś tak.. nie wiele mogę o nim napisać. Bo tak szczerze, dziwny był to miesiąc, chociaż na samym końcu zaczęło dziać i to tak dosyć sporo. Jednak jeszcze nie chce o tym pisać. W każdym razie, mam trochę na głowie. Mam nadzieję, że teraz troszkę się naprostuje i wtedy będę mogła zdradzić coś więcej. Z rzeczy smutniejszych - uszkodziłam auto :( Dziś odstawiłam do warsztatu, cóż nie ma lekko, za głupotę trzeba zapłacić i to dosłownie. Jedyne co mi dobrze poszło, to czytanie książek, akurat trafiłam na same dobre pozycje. Dlatego na blogu, będą pojawiały się teksty z polecankami. Mam nadzieję, że dla każdego coś przypadnie do gustu.
W poście podrzucę odpowiedź na pytanie, które wcześniej był zadane pod niektórymi wpisami. Pamiętam, że pewna czytelniczka zapytała ,skąd mam dres w którym byłam na jednej z wycieczek.
Konkretnie chodziło o ten dres na zdjęciu wyżej. Kupiłam na Vinted, a firma to PLNY LALA, szczerze polecam bo jest to, na prawdę świetna jakość. Od razu napiszę, to nie jest komplet, ja sobie po prostu dobrałam tę bluzę i spodnie. Nie mam pojęcia czy były komplety z wzorem jaki ma bluza. Jednak warto pobuszować, ja kupiłam nowe z metkami, a taniej niż na stronie sklepu ;).
Swoją drogą, muszę się w końcu zdyscyplinować z odpowiedziami na wasze komentarze, ciągle sobie obiecuje, że będę regularnie odpowiadała i nawet czasem do pewnego momentu się udaje, a później nagle, gdzieś się zapominam. Wybaczcie! Czytam każdy, w głowie odpowiadam, tylko zapominam to zrobić fizycznie... No gapa.
W czerwcu sporo kombinowałam w kuchni, a dokładnie piekłam ;)). Najpierw wzięło mnie na serniki, bo uwielbiam to ciasto i zawsze Zrobiłam trzy razy i naprawdę wyszły dobre. Później zezłościłam, gdy zobaczyłam, że spełniał chleb, który nie był jakiś bardzo "Stary", stwierdziłam, że nie mam zamiaru jechać kupować i upiekłam bułki śniadaniowe. Tak mi się to spodobało, że teraz nie kupuje, tylko piekę sama. Nawet nie wiedziałam, jakie smaczne są swoje bułki! Polecam, jeśli jeszcze nie próbowaliście.
Tak wyglądały moje pierwsze - lubię mocno wypieczone dlatego są takie rumiane. Bladziochami gardzę ;). Gdzieś widziałam, że pognieciony papier lepiej się układa, więc pogniotłam, czy lepiej się układa nie wiem,ale na pewno wygląda mało estetycznie..;)

Nie wiem, czy pisałam tutaj, jak próbowałam ratować znalezionego Szopa Pracza, przypadkiem usłyszałam jak po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkam, coś się porusza. Myślałam, że to kotek, który często nas odwiedza, ale gdy podeszłam bliżej pobocza, zobaczyłam Szopa. Niestety u nas komunikacja między odpowiednimi organami wygląda tak, że przez 30 min, wykonałam jakieś 40 połączeń, nikt nie wiedział gdzie zgłosić ranne dzikie zwierzę. A gdy się wreszcie udało. Musiałam czekać 2 godziny na przyjazd weterynarza. Po upływie tego czasu, biedne zwierzę było wstanie agonalnym... cóż. Właściwie nie powinnam się dziwić, skoro często ludzie nie mogą się doczekać pomocy. Tylko smutno mi było, nie ukrywam popłakałam sobie, bo gdyby od razu ktoś powiedział, żeby dzwonić po weterynarza z którym ma podpisaną umowę gmina, do której należę, może byłaby jakąś szansa, a tak... biedactwo zostało uśpione.
standardowo moje nogi żyją swoim życiem..;)))
Tymczasem jutro tj. (06.07) mam urodziny ( ile kończę lat? Obstawiajcie - Instagramowicze nie liczy się wasz głos!) , więc jak zawsze mam trafiony prezent dla samej siebie - nie no żartuje, bo tak się u mnie składa, że w urodziny coś mi się przytrafia, a to dentysta, a to jakaś kolka nerkowa, to w tym roku autko w warsztacie. No ale, żeby nie było, w poniedziałek idę doprowadzać moje włosy do porządku. Może w końcu wyjdzie ten blond, który aktualnie jest na etapie dekoloryzacji, schodzi mi cała paleta odcieni, oprócz tego pożądanego ;).
Lipcu! trwaj, bądź łaskawszy od czerwca i przynieś same dobre wiadomości. Może w końcu będą wycieczki - z powodu alergii byliśmy nieaktywni, co doprowadza nas do szaleństwa. Niestety, trzeba czasem się schować przed światem..
Mam nadzieję, że u Was pierwsza połowa roku plasuje się pozytywnie, zaczynamy te druga, oby była lepsza, a przynajmniej nie gorsza! Grunt to mieć dobre nastawienia ;))).
Już teraz składam Ci najserdeczniejsze życzenia: uśmiechu Fortuny, spełnienia marzeń i promieni słońca nawet w pochmurny dzień.
OdpowiedzUsuńTeż gardzę bladym pieczywem :)
Wszystkiego, co najlepsze :-) . Pozdrowienia :-) . Jak ten czas szybko leci :-) .
OdpowiedzUsuńLipiec to mój ulubiony miesiąc, bo mam urodziny 😊Bardzo smacznie wyglądają te bułki 😊
OdpowiedzUsuńWiele się działo :) Samych wspaniałych chwil, do których chętnie będziesz wracać we wspomnieniach! Trudno mi oszacować Twój wiek, a podawanie konkretnej liczby jest ryzykowne, więc napiszę, że wyglądasz młodziutko :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego! :)
OdpowiedzUsuńPiękne foty! To dziś na urodzinki ślę dobre fale i życzenia <3
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego życzę, dużo zdrowia i żeby pech tego dnia Cię opuścił.
OdpowiedzUsuńMiłego czasu też życzę.:))
Życzenia na urodziny radości, spokoju i spełnienia marzeń :)
OdpowiedzUsuńnie ma to jak domowa piekarnia, chleb ze sklepu w ogóle przestal mi smakować!
Bardzo apetyczne bułeczki!
OdpowiedzUsuńWieku nie zgadnę, bo wyglądasz dziewczęco i radośnie, a wiek tu nie jest istotny:-)
Najlepsze życzenia, kochana!
jotka
Wszystkiego najpiękniejszego, piękna i młodziutka kobietko :) Bułeczki apetyczne, ja robię czasem takie z białego sera :) Nie dość, że smaczne, to jeszcze zdrowe...
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńI także dla mnie lipiec jest ulubioną porą roku ;)
OdpowiedzUsuńMoim ulubionym miesiącem jest czerwiec, chyba dlatego że zawsze w czerwcu jedziemy na wakacje ;)
OdpowiedzUsuńCo do posumowań, nie ma co pisać na siłę, jeśli nie działo się nic czym chciałabyś się podzielić. Taki post też jest super.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ♥
masz śliczną figurę:) ja piekłam dużo jak była pandemia:D też wtedy bułki pamiętam piekłam xd nawet wyszły hah
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Zdrówka, szczęścia i wszystkiego czego sobie wymarzysz :) Powiem Ci, że lipiec to też mój ulubiony miesiąc i też jestem lipcowa :) Może dlatego tak uwielbiamy ten miesiąc? :) A co do rannego zwierzaczka to miałam podobną sytuację- tyle, że dotyczyła jeżyka. Biedaczek miał straszną ranę, z madami w środku... Kilka godzin czekaliśmy na weterynarza, bo to jedyna osoba z animalsowego patrolu z naszej okolicy, a zwierząt do ratowania sporo. Na szczęście nasz jeżyk był w lepszym stanie i udało się go uratować. Nie wyrzucaj sobie, że może gdyby weterynarz przyjechał wcześniej dałoby się go uratować. Jeżeli obrażenia były poważne to nawet szybka interwencja lekarza mogłaby być nieskuteczna.
OdpowiedzUsuńOj tak, własne wypieki są najsmaczniejsze :) Uwielbiam domowy chleb lub bułki :)
OdpowiedzUsuńGrunt to dobre nastawienie... Chęci, zdrowie... Wszystkiego dobrego...
OdpowiedzUsuń