Wróć, jeśli pamiętasz


Chcę tylko uciec. Z własnego życia. Ostatnio często się na tym przyłapuję. Nie chcę być martwy. Ani się zabić. Ani zrobić nic podobnie głupiego. Tylko nie mogę się opędzić od myśli, że gdybym się w ogóle nie urodził, nie musiałbym stawiać czoła tym sześćdziesięciu siedmiu dniom; nie stałbym teraz tutaj, tuż po tej dołującej rozmowie...

Od wypadku, który kompletnie odmienił życie Mii, mijają dokładnie trzy lata. Dziewczyna straciła rodziców i brata, a sama postanowiła zostać i żyć. Czemu? Bo kochała Adama, to dla niego wygrała ze śmiercią. Owszem, obudziła się ze śpiączki, ale... postanowiła odejść z życia ukochanego. Niemożliwe? A jednak...

Rzucić nie jest trudno. Trudno jest się zdecydować na rzucenie. Kiedy raz zrobisz ten mentalny krok, reszta jest prosta.


W tej powieści narratorem jest Adam – dorosły już mężczyzna, robiący niesamowitą karierę. Wydawać by się mogło, że wszystko idzie tak jak trzeba, wspiął się na piedestał, jest sławny, rozpoznawalny, ciągle koncertuje i ma dużo pieniędzy. Związał się nawet z jedną z popularnych kobiet, z którą tworzy "szczęśliwy" związek. Ale... po co to wszystko, skoro wciąż myśli o Mii i nie może przestać? Gdzie ona się podziewa, co robi? Czy jest szczęśliwa, może ma męża i dziecko? Koncertuje, czy stała się kurą domową? Jak jej się powodzi? 

Zdaje się, że ostatnio większość konwersacji odbywam sam ze sobą. Biorąc pod uwagę choćby połowę tego, co myślę, tak jest chyba lepiej.


Te wszystkie wątpliwości i pytania powodują, że zachowanie Adama bardzo się zmienia. Mężczyzna staje się aroganckim buntownikiem, którego nic nigdy nie cieszy. Nie potrafi znaleźć pozytywów, które rozświetlają i rozweselają każdy dzień. Stał się gburem, mrukiem, posępną gwiazdką rocka. Nie podoba się to reszcie zespołu, toteż koledzy, z którymi koncertuje odsuwają się od niego i zaczynają go unikać. Nikt tak naprawdę nie zna jego myśli, nie ma zaufanej osoby, której mógłby powiedzieć wszystko, nie potrafi być taki jak kiedyś. Dlaczego go zostawiła? Po co dla niego walczyła, skoro później zdecydowała się odejść?

Dygoczę na całym ciele. Tracę kontrolę. Co z tego, że dzień ma tylko dwadzieścia cztery godziny, skoro czasem przetrwanie nawet jednej wydaje się równie niemożliwe jak wspięcie się na Everest?

Raczej trudno uwierzyć, żeby główny bohater w końcu docenił walory życia. Każda czynność sprawia mu ból, z niczego nie ma satysfakcji, nie potrafi się pozbierać po tym wszystkim. Bardzo łatwo można wywnioskować, że do obecnej towarzyszki życia również nic nie czuje. Stał się pozbawionym uczuć mężczyzną, który tylko odlicza dni do zakończenia trasy koncertowej. 

Twierdzę, że usycham z tęsknoty za odrobiną normalności, ale teraz, kiedy ją mam, jakbym nie wiedział, co z nią począć. Nie potrafię już być normalnym człowiekiem. 

Nagle... przez przypadek na siebie trafiają. Są w tym samym mieście, on decyduje się zrobić ten pierwszy krok. Właściwie nie wiadomo nawet czemu tak robi, ale to po prostu impuls. Ona również go rozpoznaje. O dziwo, jest taka piękna jak kiedyś, a nawet jeszcze piękniejsza. Jednak to nie to samo, nic o sobie nie wiedzą. Stali się znowu dla siebie obcymi ludźmi. Co teraz? Czy ona w ogóle będzie chciała z nim porozmawiać? Rozpozna go? Wyjaśnią sobie tę niezręczną sytuację, która miała miejsce trzy lata temu? Na te pytania znajdziecie odpowiedź gdy przeczytacie książkę. 

Zaczyna do mnie docierać, że istnieje ogromna różnica między wiedzą, że coś się stało – nawet wiedzą, dlaczego się stało – a uwierzeniem, że się wydarzyło.

Znowu jestem pod wrażeniem treści powieści. Pierwsza wzruszyła mnie do tego stopnia, że postanowiłam obejrzeć film. Płakałam podczas czytania. Płakałam podczas oglądania If I stay. Z niecierpliwością czekałam na tę kontynuację. A gdy już miałam ją w swoich rękach... moje serce przepełniła przeogromna radość. Od razu wzięłam się za czytanie, nie chciałam czekać ani chwili dłużej. Usadowiłam się wygodnie w fotelu, zapaliłam lampkę i dokładnie wtedy zaczęła się moja przygoda z Mią i Adamem. 

Więc po prostu pozwoliłem, żeby wszystko się rozsypało, a potem tak po prostu zatrzymało.

Całość przeczytałam w kilka godzin. No cóż, nie potrafiłam się oderwać. Nie liczyło się wtedy dla mnie to, że jestem głodna, chce mi się pić, jak i to, że mogłabym pójść na spacer, bo jest ładna pogoda. Miałam to gdzieś. Ta historia pochłonęła mnie całą, od stóp do głów, od początku do końca. To nic, że była druga w nocy – ja czytałam dalej. Skończyłam z wypiekami na twarzy i łzami w oczach. Takiego biegu spraw w życiu się nie spodziewałam! Doprawdy, nie wiem, jak moje ukochane autorki to robią, że potrafią idealnie wszystko zaplanować, wcielić ten plan w życie i zaskoczyć zakochanego w treści czytelnika. Jednakże, jestem im za to niesamowicie wdzięczna! 

Rzucić nie jest trudno. Trudno jest się zdecydować na rzucenie. Kiedy raz zrobisz ten mentalny krok, reszta jest prosta.

W tej części byłam wściekła na Mię i nie będę tego ukrywała. Jak ona mogła zostawić Adama i myśleć tylko o sobie? Dlaczego to zrobiła? Nie potrafiłam jej kompletnie zrozumieć. A może... nie starałam się tego zrobić? Wszystko zaczynało się zmieniać, gdy poznałam jej uczucia. Był taki moment, gdzie informowała, co nią kierowało i tak naprawdę... dopiero wtedy zrozumiałam jej zachowanie.
Natomiast Adama było mi bardzo szkoda. To, co się stało z tym chłopakiem i jego psychiką było dla mnie nie do ogarnięcia. Kompletnie się zmienił, nie potrafił być tak wspaniały, jak ten, który zauroczył mnie swoim zachowaniem w Zostań, jeśli kochasz. 
Autorka niesamowicie zaskoczyła mnie fabułą. Znowu prosty, lecz nienaganny i uroczy styl pisania, wciągająca historia, genialnie przeprowadzone dialogi i przede wszystkim cytaty, których było pełno! Niesamowita sprawa i niesamowita przygoda. Kochani, tę książkę polecam wszystkim kobietom, bo zdecydowanie jest to historia głównie dla pań. Jeżeli chcecie poczytać, czym jest prawdziwa miłość, zaufanie, szczerość, tęsknota i przeznaczenie, ta pozycja jest dla Was! Zachęcam gorąco!


Odpuścić. Wszyscy mówią o tym, jakby to była najprostsza rzecz na świecie. Odegnij palce jeden po drugim, aż dłoń się otworzy. Ale moja dłoń jest zaciśnięta w pięść od trzech lat; ścierpła w tym uścisku. Cały tak zastygłem. I niedługo stężeję do końca.

Książka pojawiła się na mojej półce dzięki współpracy z Redakcją Essentia. 




4 komentarze :

  1. Nie czytałam pierwszej części, ale skoro piszesz, że obie wzbudzają tyle emocji, może warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również bardzo lubię tę serię i jak ty nie mogłam doczekać się kontynuacji. Świetna, dopracowana i przepełniona emocjami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, a ja jeszcze nie czytałam pierwszego tomu. Piękna recenzja, czuć w niej Wiki ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka