Małe Licho i tajemnica Niebożątka




Chyba większość czytelników, kojarzy twórczość Marty Kisiel. Ja już kiedyś pisałam, że tę autorkę albo się od razu polubi, albo nie. Bo jedno jest pewne, sposób, w jaki pisze, jest niesamowicie oryginalny. I po prostu trzeba się w nim odnaleźć.

Tym razem, miałam okazję poczytać historię, skierowaną do młodszych odbiorców. Co najciekawsze, całość jest sprytnie połączona z poprzednimi tytułami — Dożywociem i Siłą Niższą. Dlatego, książeczkę, śmiało mogą czytać dorośli, będzie to miła odmiana. I przyjemne uzupełnienie.


Jest pewien dom, stary bardzo osobliwy. Znajduje się na uboczu, za krzakami, drzewami i bramą. Dom, w którym na pozór, mogłoby się wydawać, że nikt nie mieszka. Jednak to tylko pozory. Bo mieszkańców w nim nie brakuje.

Tam właśnie, swoje beztroskie i pełne wrażeń dzieciństwo przezywał Bożek. Chłopiec wyjątkowy pod każdym względem. Miał własnego Anioła stróża, zwanego Lichem, potwora Gucia, stacjonującego pod łóżkiem. Byli też inni mieszkańcy.

Przyszedł czas, kiedy Bożek, został zmuszony do opuszczenia domu. Pierwszy raz w życiu musiał udać się szkoły. Wcześniej był edukowany w domu. Teraz jednak musi stawić czoła innym dzieciom, szkolnej ławce i wszystkiemu, co dotąd, było poza jego wiedzą. I chociaż chłopiec uczył się bardzo dobrze i nie miał problemów z przyswajaniem wiedzy, to brak towarzystwa rówieśników, okazał się pewnym problem.

Niestety matka Niebożątka, ze strachu trzymała dziecko w ukryciu. Może nie tak całkiem, ale starała się, by jego nieobecność w domu, nie trwała zbyt długo. A wszystko było spowodowane pewną przypadłością.

Uczęszczanie do szkoły, nowi znajomi i cały galimatias związany z tym, jakże poważnym krokiem w życiu, spowoduje, że Bożek, poczuje się inny. I ta jego odmienność przysporzy chłopcu smutków i złości. Co doprowadzi do pewnego nieoczekiwanego wydarzenia, którego konsekwencje będą bardzo burzliwe.


Książeczkę przeczytałam szybko. I chociaż nie mogę powiedzieć, bym się wynudziła, to jednak nie poczułam tego zachwytu, który zwykle towarzyszył mi, podczas czytania książek Kisiel.

Owszem, akcja była dosyć interesująca, bo historia była spójna i miała swoje odniesienie do poprzednich książek. Co jest naprawdę świetne i ma sens. Tylko mnie zabrakło, tego typowego dziecięcego klimatu. Myślę, że ta książka jest pomiędzy.

Nie odczułam tego świetnego zachowania Licha, które wcześniej emanowało tęczą i całą swoją dobrocią. Nie nacieszyłam się moim ukochanym Krakersikiem, bo niby był, ale nie tak, jakbym tego oczekiwała.

No dobrze, nie będę narzekała, dla samego narzekania. Jak przeczytałam o krakersie, po prostu poczułam tęsknotę za nim, brakowało mi go ogromnie i chyba mogłabym o nim czytać cały czas. W sumie chyba już wiem, czego nie było. Tego naturalnego, niewymuszonego humoru Kisiel, takiego specyficznego, ale przez to wyjątkowego. Tutaj niby coś było robione, ale ja ani razu się nie zaśmiałam, ani razu nie miałam uśmiechu nawet. Po prostu czytałam z ciekawości, co będzie dalej.

Oczywiście nie było nudy, wydarzenia ciekawie się toczą. Można też przez momencik odczuć powiew grozy. Rzecz jasna w dziecięcej dawce, ale to było akurat bardzo ciekawe.

Sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Niby jest dobra niby wszystko ok. Jednak mnie nie zachwyciła. Chyba bardziej przekonuje mnie autorka, z książkami kierowanymi do starszych czytelników.

Mnie książka się tylko podobała, ale wiem, że fani autorki, z pewnością się  nie zawiodą. I nie mam najmniejszego zamiaru zniechęcać. Piszę tylko, swoje odczucia.


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.


7 komentarzy :

  1. Ja się nie skusze, bo nie mam takich małych czytelników w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kusi mnie, ale muszę przyznać, że jak dla mnie pozytywny trend w szacie graficznej - od jej pierwszej książki do tej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sympatyczna książka 💓

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę przeczytać tę książkę. Jestem ciekawa czy mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy przeczytam powyższą książkę w najbliższym czasie, ale widzę, że warto sięgnąć po twórczość tej autorki. ;)
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę sięgnąć po książki Kisiel, ostatnio moja koleżanka mi je bardzo podobała :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka